Przez cały ten szał misspolkowyblebleble, nie miałam okazji ani czasu (ani chęci!) napisać jak minął nam dwutygodniowy urlop :) Ano minął nam tak dobrze, że nie mamy z niego ani jednego zdjęcia- a szkoda!
Co robiliśmy? Lepszym pytaniem będzie- czego nie robiliśmy :)
Bawiliśmy się w przepięknych Suwałkach z naprawdę fantastycznymi ludźmi: wyłudziłam od Pana Domu wielkie zdjęcie bażanta, które powieszę na zielonej ścianie (tandeta maxx- piękne :D), codziennie grillowaliśmy, pożeraliśmy tamtejszy Jarowy specjał- warzywa z własnego pola uduszone w kociołku pogrzebanym w popiele - PYCHA.Jeziorkowaliśmy, hamakowaliśmy, graliśmy w karty jak stare dziady, coś cudownego! Ogólnie bardo godna rozrywka na łonie natury :D
Z Suwałk pojechaliśmy prosto do Poznania, do mnie do domu, gdzie dalej romansowaliśmy z naturą.
Niezapowiedziana praca ściągnęła nas na pełen wrażeń i emocji weekend do mojego Ukochanego Wrocławia. Co tam robiliśmy? To już temat na jutro :)
Było intensywnie, parno i szybko, ale naprawdę fajnie. Za małe pieniądze można bawić się bez żadnych ograniczeń :) ważne z kim ! Nawet nie do końca ważne gdzie (aczkolwiek zielone widoki wskazane :D)
Odbyłam dzisiaj rozmowę o pracę na której mi zależy. Czuję, że się może udać. A jeżeli się uda, że będzie to albo coś strasznego albo cudownego- nie ma tutaj miejsca na półśrodki.
Koniec miesiąca pod względem pracy jest dla mnie istnym rajem- dwa pokazy (może trzy), płatne zdjęcia, i trochę hostingu. Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Ostatni tydzień podreperuje mi budżet na cały miesiąc, dzięki Ci Boże :)
Udanego wieczoru !
wtorek, 20 sierpnia 2013
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
-
►
2014
(111)
- ► października (18)