Tak, ŻYJĘ. I mam się o dziwo dobrze:)
Czasu brak, ale oto jestem ! Mam sporo przygotowanych postów i będę je systematycznie wrzucać.
Tymczasem, zupełnie nieprzygotowane, ale przemyślenie z chwili=przed=chwilą:
Gdybym była facetem, takim, który nie ma zamiaru swatać się w stały, zobowiązujący związek- jako partnerkę wybrałabym (WYBRAŁBYM ;p) sobie po pierwsze: kobietę po przejściach, czyli tzw. mocno nieudanym związku, która sama niechętnie myślałaby o stałym partnerze, a po drugie- kobietę z dzieckiem. Jako, że już dziecko by miała, nie aż tak natrętnie nakłaniałaby mnie na kolejne. A ja, kiedy tylko związek zacząłby mi ciążyć, MÓGŁBYM zostawić taką kobietę na pastwę losu bez wyrzutów sumienia pt.: a co z dzieckiem. Bo to przecież nie moje. I MÓGŁBYM sobie wmówić, że kobieta mniej przeżywa nasze rozstanie (zakładam, że tak czy owak burzliwe) bo ma dziecko, które służy jej pocieszeniem.
Od tak, brzydkie myśli.
A może i nie brzydkie?
Ps. strzeżcie się Mikołaja! gdzieś tam się czai.
Z sesji dla Dropped.Custom
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
-
►
2014
(111)
- ► października (18)

