wtorek, 8 grudnia 2015

Jeżeli nie potrafimy być dobrzy sami z siebie, to proponuję zasadę "zdrowego egoizmu" plus "odwróconą perspektywę". jeżeli coś się dzieje, co wymaga naszej odpowiedzi, a nam się nie chce, zastanówmy się "co by było gdybym to ja znalazł się w takiej sytuacji" i odpowiednio zareagujmy- życząc sobie, że jeżeli w rzeczy samej los nas przyciśnie i będzie nieciekawie, ktoś nam się odwzajemni podobnym dobrem. traktujmy to jako inwestycję. bo to, że wszystko może się wydarzyć (dosłownie) jest szczerą prawdą, a życie w myśl zasady "to może się wydarzyć KAŻDEMU tylko nie MNIE, jest najgłupszą możliwą filozofią życiową. postępowanie według niej nigdzie nas nie doprowadzi. szczególnie boli mnie odwracanie wzroku od ludzi bezdomnych i mówienie pod nosem "nie podejdę, to nic, że leży zarzygany, jest sam sobie winien, trzeba było nie pić", jest podłym. kto z nas nie był kiedyś w takim stanie? ja wielokrotnie wymagałam reanimacji i Bóg mi świadkiem, że mam Anioła Stróża, bo nie dość, że dostałam ładną twarz, która sama zachęca do podnoszenia mnie z ulicy, to dodatkowo jeszcze nikt kiedy byłam ledwo żywa mnie nie zapłodnił pokątnie albo nie okradł. sama wielokrotnie robiłam tak dziwaczne, niebezpieczne rzeczy, że dziękuję Bogu, że nie straciłam rąk, oczu, że przeze mnie ktoś ich nie stracił, że jestem mimo wszystko ogólnie zdrowa i nie spaliłam nigdy czyjegoś domu, bo i do tego było niedaleko. nie wspomnę o sytuacjach, gdzie igrałam z prawem, i najzwyczajniej w świecie miałam farta, bo szlag, pewnie mogłabym już siedzieć w pierdlu. wielokrotnie zgarniałam bezdomnych czy "żuli" z ulicy, i zazwyczaj spotykałam się z niechęcią społeczeństwa, po dłuższej chwili, na wyraźne prośby a nawet groźby, dostawałam jakąś tam pomoc. raz nawet miałam do czynienia z sytuacją, kiedy bezdomny leżąc we krwi, spotykał się z całkowitą znieczulicą. podeszłam do niego, dotknęłam go chcąc go ocucić i usłyszałam, że jestem obrzydliwa i że będę miała hiva. zadzwoniłam na pogotowie, okazało się, że ten człowiek miał zawał serca. i tak se leżał i umierał. na oczach całego Poznania. szczególnie uczulam Was teraz, idzie zima. ludzie i inne zwierzęta zamarzają. wystarczy podejść, zapytać jak się ktoś czuje, nie mówię, że natychmiast trzeba brać taką osobę na plecy i nieść do szpitala. trzeba obserwować. przecież Ty, Twój ojciec, Twoja matka, też mogliście tak żyć, i oby Bóg nad Wami czuwał, żebyście tak nie żyli. inwestujmy w siebie pomagając innym. myślę, że w czasach egoizmu to dobre hasło.