Mam dość osób, które nie patrzą we mnie tylko na mnie. Podobam się im więc kradną moje mięśnie, kości, krew i skórę i owlekają moimi narządami swoje idealne partnerki, swoje mrzonki.
Robią ze mnie kogoś kim nie jestem. Wsadzają w moje usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałam, dodają mi skillsy, których nie posiadam, a te którymi się chełpię- chowają pod dywan sprzed swoich oczu.
Operują mną jak chcą i bez zgody robią ze mnie bezwolnego avatara. Tak bardzo chcą żebym była osobą, którą sobie wymyślili i której od zawsze pragnęli, że w ogóle nie zwracają uwagi na to jaka jestem naprawdę.
A jestem postacią wyrazistą i charakterną. Nie kryję się ze swoimi poglądami. Wystarczy zapytać żeby usłyszeć odpowiedź. Ale ludzie boją się pytać, boją się, że moja odpowiedź będzie zgoła daleka od tej jakiej oczekują. Tworzą fantoma. Dokonują gwałtu na moim ciele, na mnie, bo inaczej nie da się tego opisać. Mordują przed sobą prawdziwą mnie, a w moje ciało wsadzają swoją imaginację ich zdaniem idealnej mnie (idealnej dla nich, a dla każdego inną).
Nie jestem osobą bezwolną. Mam mocny charakter. Twardo stąpam po ziemi, jestem silnym osobnikiem, zdrowym, nie tchórzliwym, roztropnym. Przeżyłabym na bezludnej wyspie, zbudowałabym tratwę gdybym musiała żeby z niej uciec. O ile chciałabym uciec.
Więc czemu spotyka mnie kradzież mojego ciała aż tak często?
Przekleństwo oczu. Coraz więcej mam im do zarzucenia. Dają równie wiele co zabierają.
piątek, 23 maja 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)