niedziela, 14 czerwca 2015

No to hop, siup, piszemy.
Wstajemy, robimy i tyle.
Po to się wstaje, żeby coś zrobić, bo inaczej to nie ma po co w ogóle wstawać. To właśnie tak działa.

A ja dwa tygodnie żyję w czystości, tej umysłowej rzecz jasna. I całkiem tam przyjemnie i ciepło. Co prawda głowa mnie trochę boli, ale to od rozpuszczalnika. Więc da się przeżyć.


Idzie lato, a lato lubi zieleń, a nie biel.


Archiwum bloga