poniedziałek, 22 czerwca 2015

Proszę Was, dajcie mi święty spokój. Ja mam wystarczająco dużo swoich zmartwień i trosk i tychże o moich Bliskich. Lubię Was, ale bądźcie mi na odległość. I to nie jest jakiś rodzaj flirtu z mojej strony, tylko prośba. Bo groźbą nic nie wskóram, jak widzę.

A mi jest dobrze, wygodnie. Ale mało czasu mam na cokolwiek. Niby to dobrze, bo wtedy jakoby nie ma czasu na myślenie... Ale na te zawsze go jakoś znajdę. A myśli, które mnie nawiedzają, nie zawsze są super sympatyczne. Raczej bywają dołujące. I już nie o mnie się rozchodzi a o tych mi Najdroższych. Bo ja to ja, poradzę sobie ze wszystkim, albo sobie nie poradzę, szkody wielkiej nie będzie, ale nie mogę patrzeć na to, jak Ktoś Kogo kocham ma naprawdę ciężkie problemy, takie, na które i ja nie potrafię odnaleźć lekarstwa.
 Szkoda czasami, że człowiek myśli. Szkoda największa tych najmocniej myślących, bo im to w ogóle w życiu jest już fatalnie.

We Wrocławiu było super. Dziękuję za wszystko- wszystkim. Kocham Was. Zmęczył mnie ten weekend, fizycznie, emocjonalnie i psychicznie ale też dużo mi dał. Jak zwykle zostało mi przypomniane, że na świecie są jeszcze normalne osoby. Czyli takie jak ja. To dużo znaczy.

Archiwum bloga