niedziela, 1 listopada 2015

Nawet jakbym bardzo chciałą (a chcę trochę, na bardzo chcienie nie mam czelności i nie jestem gotowa na konfrontacje z tym, co z tego wyjdzie) to nawet nie mam z kim się spotkać.
Wszyscy chcą mnie albo chorej i to najmocniej jak się da
albo chcą mnie w niecnych zamiarach
albo jedno i drugie
a ja bym chciała z kimś pospędzać czas. przyjemnie, a nie na NIC NIE ROBIENIU do kwadratu. Na takim nic nie robieniu bez kwadratu. I żeby tam gdzie byśmy spędzali ten czas było ciepło. I pachniało ksiązkami i mlekiem. I żeby były tam magiczne ciastka od któych się nie tyje a w których jest dużo, dużo czekolady. I chciałabym żeby ten kotś kto spędzałby ze mną ten czas ze mną rozmawiał. Nie najwięcej na świecie, ale żeby czasami o coś zapytał, żeby wysłuchał z zainteresowaniem, skomentował. Żeby był mną zainteresowany. I żeby pogłaskał mnie po głowie, albo nawet przytulił, chociaż to już wiem- jest wiele, jednak byłoby mi miło..
To tyle z list moich życzeń. Więcej nie śmiem chciec. Zresztą, nawet to co wymieniłam wyjżej to za dużo, przynajmniej chyba ja na to nie zasługuję spoglądając na moje różne poporzednie relacje. Nie wiem, może źle wybierałam, może ci źli wybierali mnie, ale nie przypominam sobie tych wszystkich, dostępnych innym przyjemnośi jak:
a zresztą, nieważne.
Nie ma to nie ma.
Wiem jedno, mam dość ludzi z twarzami utkwionymi w telefonach komórkowych, kiedy ja siedzę obok i czekam. Czekam na cokolwiek.
Ale niedoczekanie moje.
Za wiele rozlanego mleka. Jedna szmata go nie zgarnie. Koty dawno poumierały z przejedzenia. Na tym mleku można się już co najwżyej poślizgnąć. Radzę zmienić podłogę albo od razu najlepiej lokum.
Czas zmian.