nie waż się mówić 'ogarnij się sama', 'jesteś niegotowa na związek, bo nie wiesz jak masz na imię i mieszasz się w zeznaniach i za bardzo się boisz', itepe.
jak można zostawić kogoś kto nie wie, która ręka jest prawa a która lewa, kogoś kto właśnie walczy z potężną chorobą i kogoś kto się tak bardzo stara i potrzebuje tylko wsparcia, zrozumienia i uśmiechu, chociaż raz na tydzień.
jak można wyrzucić za drzwi kogoś, kto dopiero składa, skleja życie i wychodzi to nie najlepiej ale zdecydowanie nie najgorzej, kogoś kto potrzebuje bardzo dużo energii, motywacji i siły. kogoś kto jak był potrzebny przez ciebie to był.
a jak potrzebuje ciebie to dostaje po mordzie.
jak mogłeś?
kim jesteś?
kim ty w ogóle jesteś...
https://www.youtube.com/watch?v=_KZr5ko4Oww
i kim ja jestem, że nie umiem się z tego pozbierać? znowu lecę. na łeb.
kiedy ja będę w końcu dorosła?
kiedy pogodzę się z tym, że nikt nigdy nie będzie chciał być z taką mną?
że nic tylko wiecznie mam się zmieniać, dostaję wytyczne, czekliste i jak się nie sprawdzę to won?
kiedy ja zmądrzeję?