Znacie to uczucie, kiedy czujecie się obco we własnym ciele, nie rozpoznajecie swojego odbicia w lustrze, słowem.. Nie wiecie kim jesteście?
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Nie wiem już po co cały ten zamęt, jaki jest w nim sens. Jedyne co wiem, to to, że się kręci, że wiruje, że wypada z własnej orbity...
Kilka dni temu, zgubiłam się późną porą z Tomkiem na drodze. Właściwie lepszym określeniem będzie 'zagubiłam się'.
Na początku chcieliśmy skręcić jak najszybciej i trafić na drogę powrotną do domu. Ale szybko zrozumieliśmy, że tak miało być.
Jechaliśmy długo przed siebie, niewiele się odzywając, a mimo wszystko byliśmy zadowoleni i wolni jak... nie pamiętam kiedy ostatnio.
Jedyną rzeczą, którą miałam wówczas w głowie (oprócz błogiego spokoju) było malutkie, maleńskie pytanie: PO CO JA TO WSZYSTKO ROBIĘ?
Przecież to nie jestem ja.
Nie chcę zabiegać o hiper wysokie wynagrodzenie. Nie chcę nosić modnych, drogich garsonek. Nie chcę bywać na eventach dla vipów. Nie chcę używać kosmetyków Diora.
Chcę być od tego wszystkiego wolna. Chcę się uśmiechać. Biegać boso po trawie. Spędzać czas w otoczeniu zwierząt. Jeść jabłka prosto z drzewa.
Nie są to rzeczy, o których 'tylko słyszałam' i marzę o nich bo są mi nieznane.
Wychowałam się tak. Znam to i tym mocniej cierpię, że obecnie tak nie żyję.
Bo to BYŁO życie. A teraz już NIE JEST.
Chcę wrócić do tego co miałam a co odeszło.
wtorek, 4 marca 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)