środa, 19 marca 2014

nie chcę i nie muszę.

Czasami mam ochotę być i bywać.
Zdarza się, że nie chcę widzieć nikogo spoza grona moich najbliższych przyjaciół.
Obecnie chcę spędzać czas tylko ze sobą. Chociaż i to dla mnie za wiele.
Jest mi za tłoczno nawet kiedy jedynym moim towarzystwem jestem ja. Skoro nie mogę wytrzymać natłoku osób, kiedy mam do czynienia tylko ze sobą, to jakim cudem miałabym zdzierżyć jeszcze kogoś?
Muszę odpocząć od świata.
Chociaż mam wrażenie, że długo już od niego odpoczywam.
Może w samotności czuję się najbardziej komfortowo?
Lubię ludzi, czuję się wśród nich bezpiecznie, ale póki co lubię ich kiedy są na odległość 50metrów. Chcę ich widzieć, jak migają wokół mnie, przeplatają się ze sobą, ale nie chcę z nimi rozmawiać, uśmiechać się do nich, kiwać głową udając zainteresowanie ich monologami (bo na dialogi obecnie mnie nie stać).
Nawet pod czas spaceru z Buką, kiedy zagaduje mnie inny właściciel psów- zwyczajne pogawędki- czuję złość i zdenerwowanie. Wczoraj sąsiad coś ode mnie chciał- zerkałam nerwowo na boki i modliłm się do Boga żeby jak najszybciej dał mi spokój. Ku mojej rozpaczy- zdawał się nie zauważać moich sygnałów pt. "DAJ MI SPOKÓJ!!" i cały czas przeciągał rozmowę na siłę. Ależ mnie to denerwowało!
Czy muszę wrócić do ludzi?
Nie wiem, wiem, że nie chcę i narazie nie wracam. Chociaż jeszcze do weekendu daję sobie czas.
SOBIE.