czwartek, 27 listopada 2014

BOY

I will not make the same mistakes that you did 
I will not let myself cause my heart so much misery 
I will not break the way you did 
You fell so hard 
I've learned the hard way, to never let it get that far 

Because of you 
I never stray too far from the sidewalk 
Because of you 
I learned to play on the safe side 
So I don't get hurt 
Because of you 
I find it hard to trust 
Not only me, but everyone around me 
Because of you 
I am afraid 

I lose my way 
And it's not too long before you point it out 
I cannot cry 
Because I know that's weakness in your eyes 
I'm forced to fake a smile, a laugh 
Every day of my life 
My heart can't possibly break 
When it wasn't even whole to start with 

Because of you 
I never stray too far from the sidewalk 
Because of you 
I learned to play on the safe side 
So I don't get hurt 
Because of you 
I find it hard to trust 
Not only me, but everyone around me 
Because of you 
I am afraid 

I watched you die 
I heard you cry 
Every night in your sleep 
I was so young 
You should have known better than to lean on me 
You never thought of anyone else 
You just saw your pain 
And now I cry 
In the middle of the night 
For the same damn thing 

Because of you 
I never stray too far from the sidewalk 
Because of you 
I learned to play on the safe side 
So I don't get hurt 
Because of you 
I tried my hardest just to forget everything 
Because of you 
I don't know how to let anyone else in 
Because of you 
I'm ashamed of my life because it's empty 
Because of you 
I am afraid 

Because of you 
Because of you

środa, 26 listopada 2014

SŁONECZNE TRELE.

ps. jak najlepiej wybielić zęby?
SOLARIUM.

https://www.youtube.com/watch?v=FnlbR0xLFsg





1+1=3

Czasami trzeba zejść trochę niżej, żeby sobie przypomnieć co fajnego mieliśmy/ mamy tam, wyżej.

Zestawiajmy to co już mamy z tym co leży poza naszym ogródkiem, inaczej nie będziemy w stanie porównać i wyciągnąć wniosków.

Ja zestawiam i wyraźnie widzę, za czasu też doceniam to co już mam. I celebruję. Oh, Boże, jak ja celebruję.


praca na planie spotu reklamującego hotel europejski we wroclove., II zdjęcie- sztuka Piotra <3
ostatnie- bez komentarza.









środa, 19 listopada 2014

Poznaj tej Poznań.

Wracam do gry.

Znowu kocham Poznań. Brakowało mi tej miłości, poczucia przynależności, patriotyzmu lokalnego.
A teraz, kiedy na nowo w moim sercu bije muzyka do Poznania, każdy dzień jest prostszy, cieplejszy i bardziej pachnący.
Mam milion domów, wobec czego jestem bezdomna. Tak samo, mając pięciu chłopaków, nie ma się żadnego. Moim domem właściwie jest po prostu Poznań. Czuję się tutaj bezpiecznie, znam jego tajne zakamarki i teleporty. A moim chłopakiem jest od siedmiu lat Buka  Bogdan, którego, tak swoją drogą- także znowu zaczynam kochać.
Ramy wracają, już nie mogę podskoczyć zbyt wysoko bez obaw, że wyrżnę czołem o pozłacany metal. Teraz ten strach się odnowił. I ZAJEBIŚCIE MI Z TYM DOBRZE.

https://www.youtube.com/watch?v=nbJg93rCGqw





wtorek, 18 listopada 2014

Chciałam napisać coś przykrego,
ale się wstrzymam.
Bo ja nic z tego nie będę miała, a komuś będzie smutno.
I mimo tego smutku, na pewno w żaden sposób nie zmieni swojego zachowania.
Więc:
ja będę dupkiem, który rani słowem
ktoś będzie zraniony, ewentualnie także obrażony
i ten ktoś nadal będzie zachowywał się w stosunku do mnie... nieklawo zią.
Nie napiszę nic.
BRAK NOTATKI.

poniedziałek, 17 listopada 2014

ŻENDER, powiadam Wam, żender nas wykończy.
nasze dni, jako gatunku można już liczyć na palcach jednej, niekalekiej kończyny.



niedziela, 16 listopada 2014

jadese

w 9 na 10 przypadków, kiedy jestem całkowicie wolna od wszelkich środków odurzających (i uderzających), moja Mamula zwykła mnie pytać:
-czy ty jesteś naćpana?
hmmm.... trochę to śmieszne
ale przede wszystkim
jakoś
bardzo smutne.


JEŻYYYCEEE




poniedziałek, 10 listopada 2014

zywy ogien.

Wszystko jest zależne od perspektywy, z której patrzymy i z twardości krzesła na którym siedzimy.
Są tacy, którzy zerkając na to, co robiłam przez ostatni miesiąc powiedzieliby: GŁUPOTA, KRETYNIZM, całkowita strata czasu!
Są tacy, którzy powiedzieliby na to samo: przecież to nic, zdarza się, u mnie trwało to dłużej, ph!
Ale to nieistotne, ważne jest to, co ja na ten temat myślę i co z tego wyciągnę.
A myślałam i myślę sporo i jestem bardzo zadowolona z tego, że to w ogóle miało miejsce. Na pewno nie cofnęłabym czasu, bo wówczas na własne życzenie oddałabym niesamowite bogactwo, które w międzyczasie zdobyłam.
Nauczyłam się czegoś nowego o sobie, o mojej psychice, o moim ciele, o emocjach, które nie odzywały się od wielu lat a tu nagle, trach!- płacz na spacerze w centrum Poznania. Całkowicie nie do pohamowania. Czarne łzy lały się ze mnie jak woda z pękniętej rury pod kiblem. Ale żyję. Więc mam kolejne, bezcenne doświadczenie. I oto doświadczenie jestem bogatsza, a bogactwo jego jest do nie wycenienia.
Nadal jeszcze zbieram skutki tego (ponad)miesięcznego czegoś, ale całkowicie już nad tym panuję. Każdy kolejny dzień przynosi uspokojenie, wyciszenie na tym tle i ponowne zamiłowanie do życia. Już nie budzę się pełna nienawiści LUB apatii. Już nie nie mam sił chodzić. Mam znowu ochotę spacerować, pić kawę, jeść maliny i golić nogi. Żyję. A to życie znowu jest kolorowe i wartościowe. Fantastyczna sprawa.
A co najważniejsze!- wróciły moje sny, ukochane, najpiękniejsze, których przez prawie cały TEN okres nie było i to ich najbardziej żałowałam. Nawet w chwilach, kiedy samo życie nie miało dla mnie większej wartości, świat Snu i wspomnienie o nim budził we mnie wielki żal i tęsknotę.

Straciłam w ostatnim czasie wszystkie moje ideały, morale, w które tak rozpaczliwie pragnęłam wierzyć, moje ikony spłonęły pożarte ogniem, który gasnąc nie zostawił za sobą nawet zgliszczy. Straciłam ramy, które są potrzebne żeby prawidłowo funkcjonować w danym społeczeństwie. Ten, kto butnie powie, że wcale nie, bardzo mocno się myli. To w co wierzymy jest wszystkim co mamy.  A jeżeli nie wierzymy w nic to nie mamy nic. Nie mając nic w głowie i w sercu, nie marząc, właściwie nie żyjemy.
Zostałam w pewnym momencie z niczym, tak jak jeszcze rok temu, może nawet pół- miałam tzw. 'wszystko': stałą pracę, masę dodatkowych zleceń, drugie studia, rodzinę, w którą wierzyłam i której potrzebowałam, oddanego partnera, z którym byłam wiele lat, rozwijałam się na wielu polach, które są dla mnie istotne, był też Poznań, który zawsze był dla mnie domem do którego mogę wrócić i w którym króluję, Buke- psa, który był dla mnie synonimem dziecka i towarzyszył mi od blisko siedmiu lat, tak pewnego dnia- z dnia na dzień, zaczęłam tracić to wszystko i to nie na rzecz czegoś innego, tylko na rzecz pustki. Co więcej, straciłam to wszystko od początku do końca na własne życzenie. Miałam wielką potrzebę zejścia na samo dno, pozostania z niczym i odbijania się od ścian. I robiłam to z siłą godną samego Pudziana. I kiedy już niemal rozbiłam sobie o te ściany głowę, kiedy mózg już zaczął chcieć wypływać prawie już dziurawą twarzą: postanowiłam się ocknąć. Teraz, bo potem będzie za trudno, a może za późno.
I zaczęłam to robić. Po prostu.

Nie zbieram popiołów tego co poszło z dymem, bo rozwiał je wiatr.
Kreuję na nowo.
I to jest fantastyczne w życiu człowieka. Że w dowolnym momencie możemy zacząć na nowo. Ale żeby to zrobić szczerze i potężnie, musimy spalić poprzednie życie.
Jednak to co spłonęło dalej może (i powinno!) palić się w naszych myślach i przypominać o sobie.





niedziela, 2 listopada 2014

Nie pierdol się z gównem, bo ono ma to do siebie, że wciąga.
jak cholera.

człowiek czasami ma chęć zrobić coś dobrze. stara się, pilnuje, chucha, dogląda. a i tak koniec końców nawet jak nie spierdoli, to zostanie oskarżony o to spierdolenie. i na co te starania, na co poświęcony czas, emocje, pieniądze i co tam jeszcze można dać, żeby coś dostać, np. święty spokój. no na nic. przeważnie lepiej po prostu pójść i nie patrzeć za siebie. 

przeważnie, ale nie zawsze, ale chuj tam.

ten weekend pokazał mi, że jeszcze potrafię, że jeszcze jest nadzieja. szkoda tylko, że bardziej mi odpowiada ten brak nadziei. szlag by to wszystko wziął. ja lubię być zła i lubię jak jest źle. lubię się upodlić i lubię jak wszystko jest jasne. nie lubię kłamać i mam ochotę krzyczeć ludziom w twarz co właśnie zrobiłam i  biec dalej, przed siebie, zostawiając ich zszokowanych. ale co. jeść trzeba. i to jest dla mnie najtrudniejsze. że trzeba jakoś się trzymać na wodzie. a ja chcę tonąć.

https://www.youtube.com/watch?v=wERDlPyKvh8

ale Niemen uświadamia mi, że dobro to jest jednak klasa sama w sobie.

lalala

Czas start:
w lewo, w prawo
w górę, w dół
europa, azja
białe, czarne
?
a może POMIĘDZY
gdzie pomiędzy wcale nie oznacza NIC i właśnie to zrozumiałam. pomiędzy oznacza spokój, cisze, umiejętność życia w tej ciszy i zgodę na pokorę.


lalala


piątek, 31 października 2014

k

seksie, seksie, co ty w sobie masz, ze jak sie nie dasz, to nic nie ma, a jak sie dasz to wszystko za to masz.

wtorek, 21 października 2014

Cykl moich Postaci, Portrety

Jak w temacie.

każdego dnia mam zamiar rysować jedną Postać i pisać o niej krótki opis. czasem dłuższy.

Drogie Postacie, nie złośćcie się i nie grymaście o kolejność! wszystkie Was uwielbiam, a na to kto której portret powstanie jako kolejny (...)  ma wpływ owszem, kilka czynników, ale na pewno nie to, kogo lubię mocniej! :)

Helenka idzie pierwsza, bo ostatnio spędziłam z nią dużo czasu i mocno siedzi w mojej głowie. i tyle. ostatnio mocniej niż inni, ale nie znaczy, że bardziej i w ogóle. oh!

Żabia Księżniczka. 
Wygląda trochę jak żaba a trochę jak stwór bagienny. Mało kto jej powie, że jest jak żaba, bo myślą, że to zniewaga. 
Żadna to zniewaga, znać życie od strony bagna, a mimo to się śmiać tak, że każdy ten uśmiech chce skraść. 
Ona skacze i się gubi, codziennie, nawet we własnej kuchni, nie wspominając o czerwonym pokoju. Mówią, że to urocze i że chcą się pogubić z Nią. 
Ale zawsze na chwilę próbują ugościć ją w swoim życiu, kradnąc jej dużo a nie dając nic. 
Na dłużej nikt jej nie chce. 
Mówią, że okazało się, że nic w niej nie było. Że głupia.
A w niej jest tak dużo, że pęka w szwach. 
Ma oczy większe niż głowę, a te oczy są mądre tak bardzo jak smutne. 
Żaby żyją na bagnach, jedzą muchy i większość nimi pogardza i myśli, że może tak sobie oto gardzić. 
Ale taka ciekawostka, że gdy żaby śpiewają, to cały świat je słyszy choćby i nie chciał. 
Nie bój się Żabo bocianów! Bo tam skąd patrzą i myślą, że są taaak wysoko, mogą walnąć głową o gałąź, wpaść do bagna i się utopić. 
Bul bul.








poniedziałek, 20 października 2014

nie pajaca daj nie pijaka

Przepraszam.



kurcze. nie chcę wyjść na samochwałę, bo te w koncie stoją i marudzą (a, to w sumie jak ja...), ale ilość osób, które żebrzą o kontakt ze mną mnie powala...
każdego dnia moją skrzynkę fejsbukową, meilową, telefoniczną i inne, atakuje kilkanaście wiadomości z prośbami o spotkanie, z wyznaniami miłosnymi i obrzydliwymi, tandetnymi komplementami.
 a jak nie odpisuję, to niestrudzeni adresaci ślą zapytania ponownie i ponownie. zarzucają mi ignorancję i niemal płaczą błagając o jakąkolwiek odpowiedź z mojej strony.
mocno wierzę, że osoby te, zerkają także i tutaj. zresztą, zapewne zerkają wszędzie, nawet pod moją wycieraczkę spod której wygrzebują resztki błota ze stópek mojego psa.

(nie)drodzy. dajcie mi spokój. nie mam potrzeby nawiązywania z wami bliższych relacji. nie mam potrzeby pisania z wami i wymieniania zwyczajowych, grzecznościowych formułek. tym bardziej, nie mam potrzeby nawiązywania romansów za pośrednictwem internetu.
większość z was owszem, 'znam' z życia realnego, ale chujmnietoboli i dajcie mi spokój. wkuXXia mnie to, że dzisiaj weszłam na fejsa i spotkałam się z 14stoma (!) wiadomościami z rana, gdzie: 9 było od przeklętych fagasów (których znam), 2 od miłych memu sercu osób a 3 od kebabów, których nie znam.
nie życzę sobie takich wiadomości. po prostu sobie ich NIE ŻYCZĘ!

chciałam dodać, że w ogóle nie wiecie co czynicie i porywacie się z motyką na słońce.
raz, że nie macie mi nic do zaoferowania. po prostu nic. już samo to, że myślicie, że złapię sie na te wasze tanie chwyty  świadczy o tym, że w ogóle nie wiecie z kim macie do czynienia, nie chcecie wiedzieć, coś sobie na mój temat wymyśliliście i się tego rozpaczliwie trzymacie, a prawdziwa ja w ogóle was nie interesuje i jej nie ogarniacie. to mnie obraża. wy mnie obrażacie.
a dwa, że gdybyście wiedzieli kim jestem, jak myślę, jak postrzegam świat- NIE CHCIELIBYŚCIE MNIE ZNAĆ.
więc niech będzie, że dla was samych (a nie dla mnie): odwalcie się ode mnie.
wiem, że jest wiele dziewcząt, które marzą o takim sraniu, ale dla mnie nie ma to żadnej wartości i mnie wkuXXia (jak już napisałam wyżej)
i nie są to trele i żarty, flirciki i dupciki.
ta notka jest dla was szansą żeby sobie odejść w spokoju. więcej miła nie będę. a mówiąc 'miła' mam na myśli nie odzywająca się i olewająca. teraz będę odpowiadała. i to to co myślę naprawdę.
rozumiem napisać raz. ale żeby kuXXa słać te żenujące wiadomości dzień w dzień?
DOŚĆ.
TO NIE JEST MIŁE!!!

niedziela, 19 października 2014

lala banana.

nie wiem po co inni się uzależniają i czy maja na to jakikolwiek wpływ.
ja lubię się uzależniać chociażby po to żeby zerwać z nałogiem.
sama walka, upodlenie, poznanie siebie od słabej, dziadowskiej strony są warte tego żeby wejść w coś za głęboko.
a jak kiedyś się nie uda wyjść to i trudno. kto nie spróbuje ten się nie przekona.


piątek, 17 października 2014

starość, też radość? aha, na pewno...

Niektóre rzeczy, zjawiska, które się zmieniają i my jesteśmy ich świadomi, krzyczą nam wprost do ucha: otwieraj, to dorosłość! nie masz szans, już po tobie!
Dla mnie wyznacznikiem tego, że ktoś jest już duży i taki mONdry to:

-Słysząc "masz kobiece kształty" uznajesz to komplement. nie zastanawiasz się "czy jestem gruba?!"
-Scarlet Johanson przestaje być dla ciebie otyła. staje się symbolem seksu (ostatnio w kinie przeżyłam kryzys, kiedy ta niegdyś dla mnie baryłka, wtoczyła się na ekran i pomyślałam 'no no no...' wiedziałam, że już nie umknę starości!
-Przestajesz uciekać na drugą stronę ulicy kiedy widzisz grupkę samców. Przechodzisz między nimi, manewrując biodrami i patrząc każdemu prosto w oczy.
-Ci sami chłopcy, na twój widok nie gwiżdżą już i nie krzyczą "ale dupa!", tylko kłaniają się i życzą ci udanego dnia.
-Palisz mniej nie dlatego, że nie masz pieniędzy, tylko dlatego, że boisz się zmarszczek i o stan swojego uzębienia
-Patrząc na rówieśników, którzy mają dziecko, nie myślisz już "hahaha, wpadka!", tylko "to ich świadomy wybór, hmmm.."
-Patrząc na znajomych, którzy wzięli ślub nie pogardzasz nimi tylko cicho zazdrościsz i zaczynasz myśleć o samotnej starości.
-Zamiast spać w obcych miastach po znajomych, wybierasz hotel. i- stać cię na niego!
-Jak już u kogoś śpisz, nie przynosisz wódki i czipsów tylko kwiatka doniczkowego i ptasie mleczko (firmowe, nie podróbę)
- BUDZISZ SIĘ I NIE WIESZ GDZIE JESTEŚ. chwilę się zastanawiasz, rozglądasz: co to za miasto, co to za hotel, koło kogo właśnie leżę, na którą gdzie mam być, czy się nie spóźniłam (o cholera, prawie już tak!) i w sumie... jak mam na imię?
- Wiesz co to pit i jak go rozliczyć. I rozliczasz.
-Rozliczasz pit też innym.
-Zamiast wykłócać się o swoje racje wolisz milczeć.
-Wolisz kupić dobry krem do twarzy niż ładny lakier do paznokci.
-Nie kupujesz tanich worków na śmieci tylko te wytrzymałe.
- Dociera do ciebie, że tenisówki to nie są buty na każdą okazję (to bardzo boli...)
- Czasami mówisz, że jesteś zajęta, chociaż wcale nie jesteś, ale wypada udać, że się coś robi.
- Częściej chodzisz do kina niż ściągasz filmy
- Częściej kupujesz płyty niż ściągasz muzykę
- Sprawdzasz nie kaloryczność a skład produktów.
-Wszędzie chodzisz z kalendarzem.
-Nie masz już zniżek studenckich (to też boli, może najmocniej!)

zapomniane, niezapominajki, part I

znalazłam, stare, starsze, młode, młodsze.
jakość niezbyt dobra (nie napisze brzydko, bo potem ktoś mi zgłasza notki jako brzydkie i mi blokują blożka a ja wtedy płaczę- godzinami, dniami...)
...ale to nieistotne!
jest jak jest i z tym trzeba się pogodzić. a jak nie to nie i już!
HOPLA!:
 (ps. PERSPEKTYWA, zjawisko, które w tej chwili zajmuje mnie najmocniej. Bo wszystko jest zależne od niej. wszystko.)