piątek, 17 października 2014

starość, też radość? aha, na pewno...

Niektóre rzeczy, zjawiska, które się zmieniają i my jesteśmy ich świadomi, krzyczą nam wprost do ucha: otwieraj, to dorosłość! nie masz szans, już po tobie!
Dla mnie wyznacznikiem tego, że ktoś jest już duży i taki mONdry to:

-Słysząc "masz kobiece kształty" uznajesz to komplement. nie zastanawiasz się "czy jestem gruba?!"
-Scarlet Johanson przestaje być dla ciebie otyła. staje się symbolem seksu (ostatnio w kinie przeżyłam kryzys, kiedy ta niegdyś dla mnie baryłka, wtoczyła się na ekran i pomyślałam 'no no no...' wiedziałam, że już nie umknę starości!
-Przestajesz uciekać na drugą stronę ulicy kiedy widzisz grupkę samców. Przechodzisz między nimi, manewrując biodrami i patrząc każdemu prosto w oczy.
-Ci sami chłopcy, na twój widok nie gwiżdżą już i nie krzyczą "ale dupa!", tylko kłaniają się i życzą ci udanego dnia.
-Palisz mniej nie dlatego, że nie masz pieniędzy, tylko dlatego, że boisz się zmarszczek i o stan swojego uzębienia
-Patrząc na rówieśników, którzy mają dziecko, nie myślisz już "hahaha, wpadka!", tylko "to ich świadomy wybór, hmmm.."
-Patrząc na znajomych, którzy wzięli ślub nie pogardzasz nimi tylko cicho zazdrościsz i zaczynasz myśleć o samotnej starości.
-Zamiast spać w obcych miastach po znajomych, wybierasz hotel. i- stać cię na niego!
-Jak już u kogoś śpisz, nie przynosisz wódki i czipsów tylko kwiatka doniczkowego i ptasie mleczko (firmowe, nie podróbę)
- BUDZISZ SIĘ I NIE WIESZ GDZIE JESTEŚ. chwilę się zastanawiasz, rozglądasz: co to za miasto, co to za hotel, koło kogo właśnie leżę, na którą gdzie mam być, czy się nie spóźniłam (o cholera, prawie już tak!) i w sumie... jak mam na imię?
- Wiesz co to pit i jak go rozliczyć. I rozliczasz.
-Rozliczasz pit też innym.
-Zamiast wykłócać się o swoje racje wolisz milczeć.
-Wolisz kupić dobry krem do twarzy niż ładny lakier do paznokci.
-Nie kupujesz tanich worków na śmieci tylko te wytrzymałe.
- Dociera do ciebie, że tenisówki to nie są buty na każdą okazję (to bardzo boli...)
- Czasami mówisz, że jesteś zajęta, chociaż wcale nie jesteś, ale wypada udać, że się coś robi.
- Częściej chodzisz do kina niż ściągasz filmy
- Częściej kupujesz płyty niż ściągasz muzykę
- Sprawdzasz nie kaloryczność a skład produktów.
-Wszędzie chodzisz z kalendarzem.
-Nie masz już zniżek studenckich (to też boli, może najmocniej!)