Dlaczego głupota i złośliwość ludzka nie znają granic a mądrość zna?
Ludzie są z natury źli.
Już dzieci czerpią przyjemność, także seksualną z niszczenia, z rozrywania, z dziurawienia, także (a może przede wszystkim) z niszczenia żywych bytów. Oczywiście tych duuużo mniejszych od siebie, tych bezbronnych.
Daje im to chore poczucie siły i dominacji, zapewnia o ich bezkarności i wyjątkowości. Przy okazji czują, że sprzeciwiają się czemuś świętemu- życiu. To dodaje oliwy do ognia. Stawia ich w ich wyobraźni niemal na równi z Bogiem. Skoro Bóg stworzył, a ja mogę zniszczyć jego byt, to znaczy, że Bóg nie umie stworzyć bytu na tyle silnego żeby mógł ze mną zwyciężyć a to oznacza, że Bóg jest słaby. Jego stworzenia się ze mną nie równają.
Maluczcy ludzie często muszą udowadniać przede wszystkim samym sobie swoją "siłę", bo jej najzwyczajniej w świecie nie ma.
Najlepiej zaś czują się niszcząc te mniejsze, słabsze byty w większej grupie- grupa, tłum to siła. Daje nam poczucie nieśmiertelności, mamy wrażenie, że w krytycznej sytuacji tłum nas wesprze.
Nic bardziej mylnego. Tłum wspiera do pewnego momentu, do momentu kiedy wspierając sam nie zacznie cierpieć, wtedy uznaje, że to jednak nie jego sprawa, odwraca się na pięcie i odchodzi. Zawsze jesteśmy skazani na siebie, czy to w doli czy to w niedoli.
Niszczenie leży w ludzkiej naturze. Prosty przykład: poproś kogoś żeby coś stworzył z "niczego"- zdecydowana większość ludzi będzie miała z tym problem. Nie będzie wiedziała jak się za to zabrać (ludzie myślący, kreatywni- poradzą sobie, ale tych prawdziwych i myślących, a nie tych którzy CHCIELI by nimi być i PRZECHWALAJĄ się, że są- jest bardzo mało). Tłum się podda- nie będzie umiał nic stworzyć.
A teraz odwrotne zadanie- daj komuś gotowy produkt i poproś żeby go zniszczył. Zniszczy natychmiast, bez problemu. To niczego nie udowadnia? Poproś, żeby zniszczył to na 100 sposobów. Zrobi to. Najpierw na najprostsze, później na coraz wymyślniejsze, a im wymyślniejsze tym większa przyjemność będzie towarzyszyła owemu zniszczeniu.
ale...
Z kolei, dopiero z dekonstrukcji, czyli ze zniszczenia można coś stworzyć- skonstruować. Z pojedynczych elementów. Kiedy głupi coś zniszczy, wtedy jest miejsce do popisu dla mądrego- może przyjść, przeanalizować sprawę (albo i nie, jeżeli działa intuicyjnie) i ze zdekonstruowanego przedmiotu zrobić trzy kolejne, nowe.
Żeby był mądry musi być głupi. Przykre, ale prawdziwe.
Żeby był Twórca musi być Niszczyciel.
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)