niedziela, 15 czerwca 2014

Powodzenia.

Muszę usiąść i przemyśleć wiele kwestii. Bardzo podstawowych. 
Jak np. te: kim chce być w życiu? Jak zamierzam stać się tą osobą? Czy to w ogóle możliwe? Co mi to da, jeżeli osiągnę swój cel? 
I bynajmniej nie chodzi mi o konkretne stanowisko w pracy (bo wiele osób słysząc pytanie: kim chcesz być w życiu?- od razu zakłada, że chodzi o wykonywany zawód) otóż w moim przypadku o to nie chodzi, a przynajmniej nie tylko o to. 
Dalej, właśnie- muszę przemyśleć gdzie i jako kto chcę pracować. Jak na swoje lata i jak na dzisiejsze czasy mam spore doświadczenie i to na kilku z pozoru zupełnie odmiennych płaszczyznach (chociaż ja uważam, że w konsekwencji wszystkie wykonywane przeze mnie zawody łączą się w sensowną całość). 
Czy planuję mieć rodzinę? Jak tak to kiedy, przynajmniej mniej więcej? Czy zamierzam brać ślub? Gdzie zamierzam mieszkać? Czy mam zamiar dokończyć studia, czy też sobie  je daruję? 
Czy mam siły, chęci i czas żeby zaangażować się w rysowanie i pisanie? Czy porzucę moje dwie pasje lub zostawię je sobie na domowe wypychacze czasu? A może jednak.. zacznę realizować swoje marzenia? Ale czy ich realizacja mnie nie zabije, nie zniszczy? 
Cóż to musi być za ból, kiedy nasze własne marzenia doprowadzają nas do ruiny! Ktoś powie- lepiej spróbować i przegrać niż nie spróbować i żałować! Owszem, zgodzę się z tym, dotyczy to większości aspektów z jakimi my ludzie mamy w ogóle do czynienia. Ale czy dotyczy do marzeń? Zniszczone marzenie to zniszczone życie. Zniszczone nie-marzenie to nic wielkiego. Marzenia są po to żeby o nich marzyć, rozmyślać, a nie wycierać rozlane mleko. 
Tyle pytań bez odpowiedzi. Tyle znaków zapytania. Co gorsza, obawiam się, że na większość tych pytań nie uzyskam odpowiedzi nigdy. Bo któż może mi odpowiedzieć? jedynie czas i to raczej "z perspektywy czasu".

Spędziłam piękne dni w moim domu z bliskimi. Mało, mało, za mało. Ale to ZAWSZE będzie za mało. Jak to zrobić żeby być wiecznie sytym lecz nie przeżartym? Jak czuć oddanie wspólnoty, siłę swojego tłumiku a jednocześnie nie mieć dość towarzystwa, znaleźć miejsce i przestrzeń tylko dla siebie? Jak nie tęsknić a jednocześnie nie mieć dość? Jak żyć w grupie a jednocześnie pozostawać sobą? 

I tak sobie uświadomiłam, a uświadomienie tego jest dla mnie istotne, bo być może będzie miało znaczenie w mojej karierze zawodowej. Co łączy wszystkich ludzi? Wszyscy idziemy w jednym kierunku, wszyscy.