niedziela, 22 czerwca 2014

Zazdrość.

Czy zazdrość jest wynikiem dbania o drugą stronę w związku i nieufanie wszystkim dookoła, którzy kręcą się wokół naszej miłości?
Czy zazdrość jest z kolei wynikiem naszych własnych kompleksów i nie ufania sobie, braku wiary we własną atrakcyjność?
A może jest połączeniem oby tych czynników?
Każdy jest inny.
Wiem już o sobie na tyle dużo, że zdaję sobie sprawę, że w moim przypadku zazdrość jest wynikiem tylko i wyłącznie braku wiary we mnie.
Obecnie cieszę się byciem w związku, który satysfakcjonuje mnie na tyle, że "złe myśli" w ogóle nie pojawiają się w mojej głowie. Przy okazji, jestem obecnie na tyle pewna własnej wartości, atrakcyjności (nie tylko fizycznej <ale także> ale i ogólnie: psychicznej, emocjonalnej, towarzyskiej), że wiadomość o tym, że zostałam teraz zdradzona byłaby dla mnie wielkim zdziwieniem. Prawdopodobnie bym nie uwierzyła. Gdybym zaś dostała twarde dowody- mocno bym się zdziwiła i nie wiem jak bym zareagowała.
Czy zdrada musi oznaczać koniec związku? Czym właściwie jest "zdrada"?
Przecież pod względem biologicznym to norma, niezdradzanie jest nienormalne.
Sami narzuciliśmy sobie pewne wzorce moralne, podług których tak strasznie staramy się żyć.
Po co to zrobiliśmy?
to oczywiście jest uwarunkowane historycznie a także geograficznie.
Ale na co nam to teraz, kiedy świat tak mocno się zmienił i wzorce, którymi żyliśmy X lat temu i przez X ilość lat już nie obowiązują?
Przecież to chore.

Wiem, że stare, ale naprawdę obecnie nie mam co wrzucać, a wiem, że notki ze zdjęciami są dużo atrakcyjniejsze dla Was, także proszę: