wtorek, 1 września 2015

Sama nie wiem czy pogoda jaką mamy dziś za oknem jest dobra na to co ma mnie dzisiaj spotkać czy raczej nie. Będę mogła się wypowiedzieć tak naprawdę pod koniec dnia, a może i jutro kiedy całą rzecz prześpię i przetrwawię.

Odnośnie mojego poprzedniego snu (tak, tego symbolicznego), dopiero teraz, z perspektywy kilku mocnych dni, kiedy ten sen zrealizował się na jawie i to kilkukrotnie, wiem o co chodziło w pełnej krasie. I wiem dobrze skąd i po co wzięło się to poczucie smutku i radości jednocześnie. Wiem i nadal podtrzymuję: smutno mi i wesoło jednocześnie, że Bestia została pokonana. Wiem też co się z nią stało. Spokojnie, nie straciła głowy. Ktoś się nią zaopiekował i uwolnił ją samą od siebie i z siebie.

Archiwum bloga