środa, 16 września 2015

Wielu rzeczy nie rozumiem, wiele wydaje mi się, że rozumiem i wielu już nie zrozumiem.
Jest też kilka spraw o których mogłabym nauczać i prowadzić warsztaty "jak i co" jako największy guru świata.
Przeważnie, jeżeli czegoś nie wiem, a interesuje mnie to- dążę do jako takiego zgłębienia tematu. Szukam, mam oczy i uszy otwarte.
zdarza się, że z niewiedzą, pokornie jestem pogodzona, przynajmniej w danym czasie i w konkretnym etapie mojego życia.

Ale jest taka jedna sprawa, która nie daje mi spokoju. Nie mogę przez nią spać, nie mogę często normalnie funkcjonować.
Nie rozumiem jej, bo ona jest nie do pojęcia. A boli jak jasny gwint. I zamiast machnąć ręką, że nie to nie, to ja nie potrafię. I tego też nie rozumiem. Bo wszystko co tej sprawy się tyczy jest dziwne, nielogiczne i niepokojące. A ten niepokój, który chowa się w moim wnętrzu, dokładnie gdzieś na wysokości serca, czasami potrafi sprawić, że owe serce staje i nie chce dalej bić. I dusi mi gardło zapychając je wielką, nieprzyjemną gulą.

I znowu tylko:
gdzie jest moja Mama, gdzie jest moja Mama.
Ale po co, na co?
Bo kiedy ją widzę to raczej się denerwuję.
Gdzie jest ktokolwiek kto mógłby mi pomóc, w czymkolwiek.
I czemu ja sobie już nie wystarczam?

Archiwum bloga