O jaa, taka intensywność, że naprawdę niewielu by to przeżyło. A ja przeżywam i czerpię pełnymi garściami. I wylewa mi się z tych garści i spada na dywan, ale nie pozwalam temu uciec! Ocieram w to stopy, lubieżnie, oblizując się i mlaskając. Za dobre rzeczy żeby dać im czmychnąć, nie oddam. Zostawiam sobie i zamykam w sobie.
TONY WARD, facet, który nie musi bać się konwenansów. niekwestionowany król seksu. w każdym wcieleniu męski, nawet całując drugiego faceta- nie wierzę, że znalazłby się ktoś kto zarzuciłby mu brak męskości i niezwykłej, hipnotycznej siły przyciągania. i to obu płci. to facet, który przyprawia o drżenie nawet innych, heteroseksualnych mężczyzn. wprawia ich w stan euforii, podniecenia. przynajmniej ja tak go postrzegam. POSTAĆ.
środa, 8 października 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
-
▼
2014
(111)
-
▼
października
(18)
- k
- Cykl moich Postaci, Portrety
- nie pajaca daj nie pijaka
- kurcze. nie chcę wyjść na samochwałę, bo te w konc...
- lala banana.
- starość, też radość? aha, na pewno...
- zapomniane, niezapominajki, part I
- .
- inspiracje.
- starosc nie lubi mlodosci, bo czemu by miala. to g...
- :)
- dumna nieduma.
- wiedza wiedza.
- O jaa, taka intensywność, że naprawdę niewielu by ...
- Mnie to trzeba kochać. Nie kochasz mnie, nie masz ...
- hell yeah
- demonologia.
- dziwadełko
-
▼
października
(18)



