poniedziałek, 13 października 2014

starosc nie lubi mlodosci, bo czemu by miala. to glupie. jak glupi jst dziurawy but. o!

Były czasy, kiedy nie miałyśmy nic, nie wiedziałyśmy nic a największym koszmarem wydawało nam się pokazanie publicznie cipki czy cycków.
 To były jedyne nasze świętości, bo tak naprawdę tylko to miałyśmy do zaoferowania.  Więc te świętości kryłyśmy, chowałyśmy przed światem i przed światłem. Jak w świątyni, to co mało ważne, tandetne wisi i niby kusi, a to co jest uznawane za wartościowe chowa się po piwnicach i innych lochach.
I dziewczynki robią ze swoich ud takie lochy, a cipki traktują jako skarby.
 Płacząc, że czego oni od nas chcą i od naszych małych cycuszków placuszków, których tak nienawidzimy! Dajcie nam spokój, nie patrzcie na nasze cycki!
 Niepewne swojej rosnącej kobiecej dumy (w przyszłości, póki co- udręki!) byłyśmy przekonane, że mamy tyle do zaoferowania poza tymi kiełkującymi cyckami. A prawda jest taka, że właśnie nie miałyśmy nic! Bo te kiełki cycków pojawiły się szybciej niż kiełki myśli w naszych głowach.
Cipka i cycki, tylko to było w nas atrakcyjne.
Nic więcej Nie było w nas interesującego. A domagałyśmy się poklasku, pochwał, tylko same nie wiedziałyśmy do czego? Co można chwalić u takiej nastoletniej, krzyczącej, nieśmiało agresywnej, nadpobudliwej, rozchwianej, bez charakteru jeszcze dziewczynie? Chwalić ją za bunt?
Toż to przeciwne buntowi, bunt chwalony być nie chce i nie powinien! Szanujmy bunt, nie chwalmy go! Choćbym chciała i popierała to buntowi się swojego dziecka się sprzeciwię bo taki jest obowiązek matki!
Chwalić ją za wiedzę? Toż w tej głowie jeszcze nic nie ma, pusta, lekka, kiwa się na wietrze.
Chwalić za talenty? One dopiero się rozwijają, taka nastka jeszcze siebie nie zna na tyle, żeby wiedzieć w co zainwestować. Jeszcze nie ma pasji, jeszcze nie płonie robiąc to co kocha.
Bo jeszcze nie kocha, nie umie. Boi się samej siebie, więc boi się wszystkich dookoła.
Nieważne czy coś umie lepiej czy gorzej, chodzi o pasję o namiętność. A jak ją ma w sobie wykrzesać, skoro póki co wstydzi się choćby tych cycuszków? Człowiek z pasją nie wstydzi się cycków. Albo je kocha albo ich nie zauważa, będąc daleko nad nimi. Nie nosi ich nawet w staniku, pozwala im zwisać i dyndać, bo sztuka jest ważniejsza niż jakieś tam cycki. ‘cycki? Jakie cycki?!’
Pasja cycki kocha lub cycków nie zna, koniec tematu.
Chwalić ją za dojrzałość? Toż nawet jeżeli jest nad wyraz dojrzała jak na swój wiek, to pochwała młodości komplementem składającym się z dojrzałości jest zniewagą. Ale o tym młodość dowie się później. Młodość dowie się o tym na starość, kiedy będzie już za późno.
Bo młodość chce być stara a starość chce być młoda. Taki ambaras.
I za co chwalić kogoś kto tak bardzo tych pochwał się domaga, a nie ma tu czego powiedzieć. ‘jesteś dobrym dzieckiem’ powiedz. Ale cycki jednak bardziej zwracają uwagę…
A cycki i cipka fajne ma taka nastolatka. Najfajniejsze.
I tego się obawiam np. ja. Że w starciu z taką młodszą o 5-8 lat dziewczyną nie mam wielkich szans, kiedy chodzi o szybki romans. Bo jak tu nie zdradzić z taką słodką, dojrzewającą brzoskwinką? Jak nie dać się ponieść wyobrażeniu tych miękkich, gładkich ud na własnych ramionach i twarzy miedzy jej ciepłymi, mokrymi pośladkami. No jak?!
Ja to sama rozumiem, jako kobieta! Że taka zdrada jest niemal naturalna, jak poranna erekcja. I jeszcze trudniejsza do powstrzymania samą siła woli. A jak nie siłą woli to czym? Te myśli można powstrzymać w jeden sposób: dając im upust lub będąc sfrustrowanym.
Każdy facet chce uprawiać seks z młodą kozą. Taką, która mogłaby być jego córką. Taka jest natura. One kuszą, same o tym nie wiedzą.
Teraz jeszcze nie boję się aż tak bardzo, ale jak będę taką 60letnią kobietą, młodsze panny będę miażdżyc wzrokiem tylko dla zasady. Bo jak starsza kobieta ma szanować i tolerować młodsze, jędrne? To wbrew naturze. Czuję, że to najcięższy etap w życiu kobiety. Być może cięższy niż kiedy mężczyzna zaczyna mieć problemy ze wzwodem. Chociaż nie wiem, cofam to- nie wypowiadam się.
Starość nienawidzi młodości, za to, że ta jest młoda właśnie. I ma do tego prawo. Każdy będzie kiedyś stary (ten, kto dożyje) i wtedy będzie nienawidził kolejnej młodości tak jak sam swego czasu czuł nienawiść staroci. Tak to już jest. Więc młodości, nie miej pretensji do starości: tez tam będziesz, spokojnie. Poznasz ból tego, jak ktoś cię nie chce dotykać, bo masz pomarszczone uda, ból tego jak twoje piersi wiszą smętnie wokół pępka a sutki są większe od twojej twarzy. Ból zwisających pośladków, które klaszczą pod czas chodzenia. Tak, ciebie tez to czeka. Odejdą te jędrne wisienki, którymi teraz tak bezwiednie kusisz i zwodzisz mężczyzn, którzy dla ciebie SA gotowi skoczyć w ogień i porzucić dom. Ale nie wiesz, że tylko na chwilę. Bo on, jak possać te wisienki, jeden raz, drugi, to zechce wrócić do tej z posiniałymi wisienkami, ale jednak tej, która umie myśleć także za niego, i która jest ostoją. A ostoi nie przesunie nawet młody biust. On może na chwilę przysłonić oczy, ale to tyle.
Jak ma się czuć kobieta, świadoma życia, piękna z pasjami, której ciało już nie te i nieważne jak o siebie dba to będzie zawsze dużo mniej atrakcyjna od tej młodej, jędrnej i rozkosznie pulchnej tam gdzie trzeba a tam gdzie nie trzeba szczuplutkiej i strzelistej?
Jak się ma wybronić swoimi zmarszczkami? Kiedy się komuś podoba, ma wrażenie, że to nie koneser a fetyszysta. Bo po co miałby wybrać ją kiedy obok stoi ta młoda, z długimi, twardymi udami, znającymi ból wielogodzinnych ćwiczeń. I jeszcze te cycki, szlag by ją trafił!
No ale dla nich natura też ma prezent: starsze, owszem, mniej smakowite z ciała, ale za to mądrzejsza, ma lepszy mózg, lepiej umie manipulować, planować, uzależniać od siebie, wić gniazdko też umie i to całkiem wygodne, takie, którego żaden zdrowy na umyśle ptak nie opuści. No chyba, że na chwilę, do młodszej sąsiadki. Popatrzeć jak ona lata. więc lepiej ta starsza zatrzyma faceta i to na dłużej. Dzieci rodzi już gorzej i rzadziej, ale może i się zdarzy, że czasami jakieś jeszcze urodzi. za to skoro będzie miała samca na dłużej przy sobie to w końcu się uda. A ta młoda, ma na rozmrożenie kilka razy, potem samiec spada. Bo jak samiec jest mądrzejszy od samicy to nie zostanie. Czy młoda czy mniej młoda. Samiec musi być nieco głupszy, bardziej naiwny, mniej empatyczny. On jest silniejszy i tym przeważa nad samicą, a ona ma być mądrzejsza, żeby umiała jego siłę opanować bez użycia.. siły właśnie. Ma się obronić mózgiem. To prezent natury dla kobiet.  Bo taka samiczka jest nieatrakcyjna dla samca pod wieloma względami. Wiem, młodość, zajebistość, ale to jeszcze słabe, niewyrośnięte, więc trzeba bardziej dbać, więcej jedzenia, uwagi poświęcać. Samiec woli taką nieco (NIECO) starszą, która już wyrośnięta, już się nie zmieni w niewiadomo co, bo ma pełną i wiadomą postać. Taką, którą umie zadbać o siebie i ewentualne potomstwo
. A nie taką, którą trzeba jako to potomstwo jeszcze doglądać. Nie taką, której twarz się jeszcze zmieni, głos także, a waga waha się pod wpływem dorastania we wszystkie możliwe strony.
Ale takie młode samiczki też już rodzić mogą. I biologia o nich nie zapomina. Umysłu jeszcze nie maja, na razie głupie, bo całą energia z jedzenia idzie nie do głowy a na rozwój i rozrost ciała. Dopiero jak ciało urośnie w pełni to jedzenie w mózg pójdzie.
No ale coś mieć muszą. Więc dostają zalążki cycuszków i małe cipeczki i chcąc nie chcąc kuszą, zwabiają zapachem, ale na chwilę jako kwiat, który zerwany rychło więdnie. I kuszą pachnidełkami, naturalnymi z ciałek, nie do końca rozumiejąc jak i po co, ale coś jednak czując i na to uczucie  się wstydząc. Chowają te swoje skarby, w obszernych bluzach, płacząc po nocach, że ich talenty są niedoceniane na rzecz tego, że cycki jakieś większe każdego dnia i „dlaczego akurat ja?!”
Dopiero zaczyna powoli lubić smak ostrych potraw i piwa. Dopiero teraz zaczyna wiedzieć co to tolerancja, nie taka książkowa, ale prawdziwa, z życia, bo dopiero teraz poznaje ludzi, którzy z pozoru są dziwni i takich jeszcze nie znała.
Jest taki wiek, w życiu kobiety (u mężczyzn pewnie też, ale nie chce mi się w tej chwili akurat wnikać i mało mnie to obchodzi na tę sekundę), że fantazjuje na temat tego, co najgorszego mogłoby ją spotkać. I oczywiście oprócz gwałtu w piwnicy lub innych lochach (co oficjalnie leży na półce ‘najgorsze’, a w prywatnym zaciszu łóżka, chwilę przed snem zmienia miejsce na w „seksualne rządze, ale cicho!’)  siedzi „pokazanie się w miejscu publicznym nago.
I przychodzi taki czas, który bardzo szokuje, bo taka młoda koza myśli, że już do końca życia najgorszą rzeczą może być pokazanie tej nieszczęsnej cipki publicznie, że to dziewczę nagle zmienia całkowicie światopogląd. Nie nagle, to się dzieje, miesiącami, latami, ale w sumie uświadamia to sobie nagle.
Że ona wolałaby pokazać te cipkę, bo to nic wielkiego, nic bardzo wartościowego, niżeli powiedzieć, pokazać to co w niej siedzi, naprawdę. Bo miejsce skarbu się zamieniło. Cipka przestała być skarbem na rzecz głowy a głowa przestała być pusta na rzecz cipki, która im częściej i mocniej wypełniana, paradoksalnie stawała się bardziej pusta i mniej ważna.
Przychodzi czas, że skarby kryją się powyżej linii biustu.
Czyli: kiedy nie masz nic, skarbem jest cipka.
Kiedy masz coś, skarbem przestaje  być cipka.

Taki jest świat w którym żyjemy i takie są prawidła natury, która zatacza swój cykl i bieg od nowa i nowa w każdym kolejnym istnieniu.

foto niesamowity Jiri Ruzek. artysta pelna geba, Postac. czlowiek, ktory ma po co zyc a jego zycie ma wartosc. daje cos swiatu. daje siebie, swoja sztuke, swoja wizje i przede wszystkim: swoja energie.
wroclaw, a jakze!