Były czasy, kiedy nie miałyśmy nic, nie wiedziałyśmy nic a
największym koszmarem wydawało nam się pokazanie publicznie cipki czy cycków.
To były jedyne nasze
świętości, bo tak naprawdę tylko to miałyśmy do zaoferowania. Więc te świętości kryłyśmy, chowałyśmy przed
światem i przed światłem. Jak w świątyni, to co mało ważne, tandetne wisi i
niby kusi, a to co jest uznawane za wartościowe chowa się po piwnicach i innych
lochach.
I dziewczynki robią ze swoich ud takie lochy, a cipki
traktują jako skarby.
Płacząc, że czego oni
od nas chcą i od naszych małych cycuszków placuszków, których tak nienawidzimy!
Dajcie nam spokój, nie patrzcie na nasze cycki!
Niepewne swojej rosnącej
kobiecej dumy (w przyszłości, póki co- udręki!) byłyśmy przekonane, że mamy
tyle do zaoferowania poza tymi kiełkującymi cyckami. A prawda jest taka, że
właśnie nie miałyśmy nic! Bo te kiełki cycków pojawiły się szybciej niż kiełki
myśli w naszych głowach.
Cipka i cycki, tylko to było w nas atrakcyjne.
Nic więcej Nie było w nas interesującego. A domagałyśmy się
poklasku, pochwał, tylko same nie wiedziałyśmy do czego? Co można chwalić u
takiej nastoletniej, krzyczącej, nieśmiało agresywnej, nadpobudliwej, rozchwianej,
bez charakteru jeszcze dziewczynie? Chwalić ją za bunt?
Toż to przeciwne buntowi, bunt chwalony być nie chce i nie
powinien! Szanujmy bunt, nie chwalmy go! Choćbym chciała i popierała to buntowi
się swojego dziecka się sprzeciwię bo taki jest obowiązek matki!
Chwalić ją za wiedzę? Toż w tej głowie jeszcze nic nie ma, pusta, lekka, kiwa się na wietrze.
Chwalić ją za wiedzę? Toż w tej głowie jeszcze nic nie ma, pusta, lekka, kiwa się na wietrze.
Chwalić za talenty? One dopiero się rozwijają, taka nastka
jeszcze siebie nie zna na tyle, żeby wiedzieć w co zainwestować. Jeszcze nie ma
pasji, jeszcze nie płonie robiąc to co kocha.
Bo jeszcze nie kocha, nie umie. Boi się samej siebie, więc
boi się wszystkich dookoła.
Nieważne czy coś umie lepiej czy gorzej, chodzi o pasję o
namiętność. A jak ją ma w sobie wykrzesać, skoro póki co wstydzi się choćby
tych cycuszków? Człowiek z pasją nie wstydzi się cycków. Albo je kocha albo ich
nie zauważa, będąc daleko nad nimi. Nie nosi ich nawet w staniku, pozwala im zwisać
i dyndać, bo sztuka jest ważniejsza niż jakieś tam cycki. ‘cycki? Jakie cycki?!’
Pasja cycki kocha lub cycków nie zna, koniec tematu.
Chwalić ją za dojrzałość? Toż nawet jeżeli jest nad wyraz
dojrzała jak na swój wiek, to pochwała młodości komplementem składającym się z
dojrzałości jest zniewagą. Ale o tym młodość dowie się później. Młodość dowie
się o tym na starość, kiedy będzie już za późno.
Bo młodość chce być stara a starość chce być młoda. Taki ambaras.
I za co chwalić kogoś kto tak bardzo tych pochwał się domaga,
a nie ma tu czego powiedzieć. ‘jesteś dobrym dzieckiem’ powiedz. Ale cycki
jednak bardziej zwracają uwagę…
A cycki i cipka fajne ma taka nastolatka. Najfajniejsze.
I tego się obawiam np. ja. Że w starciu z taką młodszą o 5-8
lat dziewczyną nie mam wielkich szans, kiedy chodzi o szybki romans. Bo jak tu
nie zdradzić z taką słodką, dojrzewającą brzoskwinką? Jak nie dać się ponieść
wyobrażeniu tych miękkich, gładkich ud na własnych ramionach i twarzy miedzy
jej ciepłymi, mokrymi pośladkami. No jak?!
Ja to sama rozumiem, jako kobieta! Że taka zdrada jest
niemal naturalna, jak poranna erekcja. I jeszcze trudniejsza do powstrzymania
samą siła woli. A jak nie siłą woli to czym? Te myśli można powstrzymać w jeden
sposób: dając im upust lub będąc sfrustrowanym.
Każdy facet chce uprawiać seks z młodą kozą. Taką, która
mogłaby być jego córką. Taka jest natura. One kuszą, same o tym nie wiedzą.
Teraz jeszcze nie boję się aż tak bardzo, ale jak będę taką
60letnią kobietą, młodsze panny będę miażdżyc wzrokiem tylko dla zasady. Bo jak
starsza kobieta ma szanować i tolerować młodsze, jędrne? To wbrew naturze. Czuję,
że to najcięższy etap w życiu kobiety. Być może cięższy niż kiedy mężczyzna
zaczyna mieć problemy ze wzwodem. Chociaż nie wiem, cofam to- nie wypowiadam
się.
Starość nienawidzi młodości, za to, że ta jest młoda
właśnie. I ma do tego prawo. Każdy będzie kiedyś stary (ten, kto dożyje) i
wtedy będzie nienawidził kolejnej młodości tak jak sam swego czasu czuł
nienawiść staroci. Tak to już jest. Więc młodości, nie miej pretensji do
starości: tez tam będziesz, spokojnie. Poznasz ból tego, jak ktoś cię nie chce
dotykać, bo masz pomarszczone uda, ból tego jak twoje piersi wiszą smętnie
wokół pępka a sutki są większe od twojej twarzy. Ból zwisających pośladków,
które klaszczą pod czas chodzenia. Tak, ciebie tez to czeka. Odejdą te jędrne
wisienki, którymi teraz tak bezwiednie kusisz i zwodzisz mężczyzn, którzy dla
ciebie SA gotowi skoczyć w ogień i porzucić dom. Ale nie wiesz, że tylko na
chwilę. Bo on, jak possać te wisienki, jeden raz, drugi, to zechce wrócić do
tej z posiniałymi wisienkami, ale jednak tej, która umie myśleć także za niego,
i która jest ostoją. A ostoi nie przesunie nawet młody biust. On może na chwilę
przysłonić oczy, ale to tyle.
Jak ma się czuć kobieta, świadoma życia, piękna z pasjami,
której ciało już nie te i nieważne jak o siebie dba to będzie zawsze dużo mniej
atrakcyjna od tej młodej, jędrnej i rozkosznie pulchnej tam gdzie trzeba a tam
gdzie nie trzeba szczuplutkiej i strzelistej?
Jak się ma wybronić swoimi zmarszczkami? Kiedy się komuś
podoba, ma wrażenie, że to nie koneser a fetyszysta. Bo po co miałby wybrać ją
kiedy obok stoi ta młoda, z długimi, twardymi udami, znającymi ból
wielogodzinnych ćwiczeń. I jeszcze te cycki, szlag by ją trafił!
No ale dla nich natura też ma prezent: starsze, owszem,
mniej smakowite z ciała, ale za to mądrzejsza, ma lepszy mózg, lepiej umie
manipulować, planować, uzależniać od siebie, wić gniazdko też umie i to całkiem
wygodne, takie, którego żaden zdrowy na umyśle ptak nie opuści. No chyba, że na
chwilę, do młodszej sąsiadki. Popatrzeć jak ona lata. więc lepiej ta starsza
zatrzyma faceta i to na dłużej. Dzieci rodzi już gorzej i rzadziej, ale może i się
zdarzy, że czasami jakieś jeszcze urodzi. za to skoro będzie miała samca na
dłużej przy sobie to w końcu się uda. A ta młoda, ma na rozmrożenie kilka razy,
potem samiec spada. Bo jak samiec jest mądrzejszy od samicy to nie zostanie. Czy
młoda czy mniej młoda. Samiec musi być nieco głupszy, bardziej naiwny, mniej
empatyczny. On jest silniejszy i tym przeważa nad samicą, a ona ma być mądrzejsza,
żeby umiała jego siłę opanować bez użycia.. siły właśnie. Ma się obronić
mózgiem. To prezent natury dla kobiet. Bo
taka samiczka jest nieatrakcyjna dla samca pod wieloma względami. Wiem,
młodość, zajebistość, ale to jeszcze słabe, niewyrośnięte, więc trzeba bardziej
dbać, więcej jedzenia, uwagi poświęcać. Samiec woli taką nieco (NIECO) starszą,
która już wyrośnięta, już się nie zmieni w niewiadomo co, bo ma pełną i wiadomą
postać. Taką, którą umie zadbać o siebie i ewentualne potomstwo
. A nie taką, którą trzeba jako to potomstwo jeszcze doglądać.
Nie taką, której twarz się jeszcze zmieni, głos także, a waga waha się pod
wpływem dorastania we wszystkie możliwe strony.
Ale takie młode samiczki też już rodzić mogą. I biologia o
nich nie zapomina. Umysłu jeszcze nie maja, na razie głupie, bo całą energia z
jedzenia idzie nie do głowy a na rozwój i rozrost ciała. Dopiero jak ciało
urośnie w pełni to jedzenie w mózg pójdzie.
No ale coś mieć muszą. Więc dostają zalążki cycuszków i małe
cipeczki i chcąc nie chcąc kuszą, zwabiają zapachem, ale na chwilę jako kwiat,
który zerwany rychło więdnie. I kuszą pachnidełkami, naturalnymi z ciałek, nie
do końca rozumiejąc jak i po co, ale coś jednak czując i na to uczucie się wstydząc. Chowają te swoje skarby, w
obszernych bluzach, płacząc po nocach, że ich talenty są niedoceniane na rzecz
tego, że cycki jakieś większe każdego dnia i „dlaczego akurat ja?!”
Dopiero zaczyna powoli lubić smak ostrych potraw i piwa. Dopiero
teraz zaczyna wiedzieć co to tolerancja, nie taka książkowa, ale prawdziwa, z
życia, bo dopiero teraz poznaje ludzi, którzy z pozoru są dziwni i takich
jeszcze nie znała.
Jest taki wiek, w życiu kobiety (u mężczyzn pewnie też, ale
nie chce mi się w tej chwili akurat wnikać i mało mnie to obchodzi na tę
sekundę), że fantazjuje na temat tego, co najgorszego mogłoby ją spotkać. I
oczywiście oprócz gwałtu w piwnicy lub innych lochach (co oficjalnie leży na
półce ‘najgorsze’, a w prywatnym zaciszu łóżka, chwilę przed snem zmienia
miejsce na w „seksualne rządze, ale cicho!’) siedzi „pokazanie się w miejscu publicznym
nago.
I przychodzi taki czas, który bardzo szokuje, bo taka młoda
koza myśli, że już do końca życia najgorszą rzeczą może być pokazanie tej
nieszczęsnej cipki publicznie, że to dziewczę nagle zmienia całkowicie
światopogląd. Nie nagle, to się dzieje, miesiącami, latami, ale w sumie
uświadamia to sobie nagle.
Że ona wolałaby pokazać te cipkę, bo to nic wielkiego, nic
bardzo wartościowego, niżeli powiedzieć, pokazać to co w niej siedzi, naprawdę.
Bo miejsce skarbu się zamieniło. Cipka przestała być skarbem na rzecz głowy a
głowa przestała być pusta na rzecz cipki, która im częściej i mocniej
wypełniana, paradoksalnie stawała się bardziej pusta i mniej ważna.
Przychodzi czas, że skarby kryją się powyżej linii biustu.
Czyli: kiedy nie masz nic, skarbem jest cipka.
Kiedy masz coś, skarbem przestaje być cipka.
Taki jest świat w którym żyjemy i takie są prawidła natury,
która zatacza swój cykl i bieg od nowa i nowa w każdym kolejnym istnieniu.
foto niesamowity Jiri Ruzek. artysta pelna geba, Postac. czlowiek, ktory ma po co zyc a jego zycie ma wartosc. daje cos swiatu. daje siebie, swoja sztuke, swoja wizje i przede wszystkim: swoja energie.
wroclaw, a jakze!
foto niesamowity Jiri Ruzek. artysta pelna geba, Postac. czlowiek, ktory ma po co zyc a jego zycie ma wartosc. daje cos swiatu. daje siebie, swoja sztuke, swoja wizje i przede wszystkim: swoja energie.
wroclaw, a jakze!
