w gonitwie ku poznaniu, zrozumieniu, ci wielcy są w stanie zatracić nie tylko rozum ale i życie.
nie są to misje samobójcze, ale pełna akceptacja tego, że w wojnie, którą toczą sami ze sobą mogą polec i świadomość ta ich nie odstręcza, nie podnieca, ona po prostu jest wpisana w te wojnę.
wychodząc z potyczki z życiem nie czują satysfakcji, nie czują zdziwienia, to po prostu się dzieje.
jeżeli wiesz więcej, przekroczysz pewien pułap- nie możesz się już zatrzymać, pędzisz dalej, chcesz więcej, jeżeli z jakiegoś powodu musiałbyś przystanąć- świadomość tego, że marnujesz swój czas, swoją energię jest tak przytłaczająca, że zaczynasz zapadać się w sobie, więdniesz.
chęć wiedzy jest najpotężniejszą siłą. ci którzy jej nie zaznali nigdy tego nie zrozumieją i chwała im za to. będą siedzieć z boku i patrzeć na tych wielkich nazywając ich z pogardą wariatami a nawet nieudacznikami. nieświadomość jest bardzo wygodna, prosta i przyjemna. świadomość bywa zabójcza. zazwyczaj, ten kto ma bardzo mało w głowie bardzo boi się śmierci. a ten kto ma dużo w ogóle się nią nie przejmuje. ani się boi ani nie boi.
poznając coraz więcej, akceptujesz coraz więcej bo wiesz, że nie masz czasu mieć żali, nie masz czasu przystanąć i moralizować, poza tym wiesz, że przed tobą jeszcze miliony spraw, które w obliczu tych będą czymś większym, potężniejszym, więc to z czym właśnie się stykasz jest niczym. a nic nie zasługuje na przystanek. żegnasz się z tym i gnasz dalej. wiesz, że to wszystko jest stanem przejściowym, że żeby zobaczyć coś większego, najpierw musisz zobaczyć coś średniego, a żeby zobaczyć coś średniego, najpierw musisz zobaczyć coś małego. bywa, że to największe jest bliżej, nawet przed twoim nosem, ale jeżeli nie przejdziesz procesu nie rozpoznasz tego największego, możesz nawet uznać, że jest nic niewarte, możesz tym wzgardzić.
chęć poznania pcha do przodu, sprawia, że zapominasz o sobie, o bliskich, którzy przestają mieć znaczenie, a ty nie potrafisz mieć wyrzutów sumienia, bo miłość, przywiązanie w obliczu wiedzy są niczym. i ty już to wiesz.
żeby dowiedzieć się czegoś wartościowego często trzeba coś poświęcić, przecież gdyby tak nie było, wiedza ta byłaby ogólnodostępna i każdy zbierałby ją z ulicy (niektóre rzeczy są ogólnodostępne i nikt ich nie zbiera z ulicy.... wybory, wybory...) i ty nie boisz się tego poświęcenia. bo możliwość, że coś zyskasz jest zbyt ważna i ekscytująca żeby zrezygnować. nie rozpatrujesz tego w kategoriach ofiary, to są dla ciebie tak oczywiste działania, że wykonujesz je poza swoją świadomością. machinalnie. żeby poznać żywioł, musisz weń wejść, nawet jeżeli urwie ci rękę. nie będziesz żałował, że to zrobiłeś, że gdyby nie to nadal miałbyś rękę. idziesz dalej szukać kolejnego żywiołu, ale już bez ręki. żałują tylko mali ludzie. bo żal to małe uczucie. płytkie.
nie myślisz o śmierci w kategorii porażki. porażką jest zrezygnowanie z próby dowiedzenia się, brak nowych informacji jest porażką, życie bez wiedzy jest porażką. życie bez wiedzy jest śmiercią. jeżeli zrezygnujesz wtedy umrzesz.
badasz świat, wsadzasz ręce w ogień, obserwujesz skórę schodząca z dłoni i cieszysz się poznając zapach palonej skóry, nowy poziom bólu, cieszysz się, że się smucisz i cieszysz się, że cię boli. gdyby nie to oparzenie, nie poznałbyś się z nowej perspektywy, nie wiedziałbyś czegoś o sobie do końca życia, byłbyś ignorantem i idiotą, który nie wie jak działa jego dłoń.
żeby poznać świat najpierw trzeba poznać siebie, wyeksplorować tak doszczętnie żeby stracić sobą zainteresowanie, a żeby stracić sobą zainteresowanie najpierw trzeba się sobą zafascynować i traktować jako obiekt do zbadania. odczłowieczyć się. żeby iść godnie przed świat musisz być pewny siebie, musisz znać się na wylot. musisz przestać mieć znaczenie. musisz chłonąć informację, ale nie możesz oceniać, wartościować, bo robiąc to zamykasz coś w ramach i odcinasz dopływ światła i powietrza. na własną prośbę nie poznasz w pełni badanego obiektu bo narzucasz mu pewne cechy. musisz porzucić swoje upodobania, schematy kulturowe i społeczne. zresztą już dawno wiesz, że to tylko wymyślone na potrzeby słabych i dla nich normy, żeby wiedzieli jak żyć i nie udusili się własnym językiem.
świat jest fascynujący i kuszący, chcesz go badać, zjeść. marzysz o wielkim poznaniu, chcesz więcej i więcej i jesteś gotowy na wszystko żeby dowiedzieć się mocniej. Łatwo się rozczarować, łatwo polec w walce i w biegu o wiedzę. i wtedy nie ma już gdzie wracać, po co. ale to też jest nieważne. ty nie możesz się bać, bo strach jest ci nieznany. obietnica wiedzy go odpędza, ona cię kusi i prowadzi i sprawia, że czujesz się bezpiecznie.
czwartek, 9 października 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
-
▼
2014
(111)
-
▼
października
(18)
- k
- Cykl moich Postaci, Portrety
- nie pajaca daj nie pijaka
- kurcze. nie chcę wyjść na samochwałę, bo te w konc...
- lala banana.
- starość, też radość? aha, na pewno...
- zapomniane, niezapominajki, part I
- .
- inspiracje.
- starosc nie lubi mlodosci, bo czemu by miala. to g...
- :)
- dumna nieduma.
- wiedza wiedza.
- O jaa, taka intensywność, że naprawdę niewielu by ...
- Mnie to trzeba kochać. Nie kochasz mnie, nie masz ...
- hell yeah
- demonologia.
- dziwadełko
-
▼
października
(18)