sobota, 13 września 2014

bunt na pokladzie!

Wczoraj, bardzo ambitnie wybraliśmy się na barokowy koncert. Spóźniliśmy się 5 minut i nas nie wpuszczono. szczerze zasmucony (i zawstydzony) pan ochroniarz wytłumaczył nam, że korytarz jest tak zbudowany, że cały koncert usłyszy nasze wejście. Ponoć raz w takiej sytuacji rozgniewany muzyk zszedł ze sceny, wściekły, że się mu przeszkadza. Żal, ale takie jest życie, może za rok się uda...
Ale żeby nie marnować wyjścia z domu jeszcze wybraliśmy się na miasto, na chwilę, dla zasady, popatrzeć na ludzi i napić się odrobiny alkoholu, która zależnie od aktualnego nastawienia wyzwala w człowieku to lub tamto. Chyba, że nie ma żadnego nastawienia, wtedy nie wyzwala nic. Z gówna bata nie ukręcisz jak to mawiają.

We mnie i w moim bracie wczoraj parę łyków czegoś tam wyzwoliło nieudolnie poukrywane bestie i depresyjne stworzenia. Fajnie, że mam wspólne tematy z bratem, że rozumiemy się na niektórych polach z taką mocą, o jaką można by było nas nie posądzać.
Szkoda jednak, że te wspólne mianowniki dotyczą głównie żali i niepozałatwianych historii z przeszłości. które, jak się okazało nigdy załatwionymi móc nie będą.
Jesteśmy zupełnie innymi osobami, nasze pasje, charaktery, niby*talenty- nie odnajduje tutaj wspólnych cech (przynajmniej póki co), smutek, brak zainteresowania przyszłością, wypalenie- tutaj z kolei rozumiemy się bez słów.
Marazm.
Mój brat przeraził mnie jednym stwierdzeniem. Takim, które należy do mnie, a on o tym nie wiedział. Wypowiedziałam je już kilka razy w życiu, ale nigdy przy nim. Kiedy je wypowiadałam, zawsze dostrzegałam na twarzach moich rozmówców zdziwienie, strach, może lekkie niedowierzanie. Teraz już ich rozumiem. Kiedy usłyszałam to z ust mojego brata zrobiło mi się bardzo, bardzo przykro. Jednocześnie wiedziałam, że mówi szczerze i że ma prawo tak mówić. Zastanawiam się czy i on i ja spełnimy groźbę zawartą w tych słowach.
'Bo ja żyję tylko dla mamy. Jeżeli ona umrze to ja już nie mam po co żyć. Nie chce mi się.'
e, pewnie się okaże, że to czcze gadanie zbuntowanych gówniarzy :)