środa, 3 września 2014

dziecko.

Nie przypominam sobie, żebym w trakcie mojego niedługiego życia miała naraz aż tyle wątpliwości i to dotyczących dosłownie i dokładnie wszystkiego.
Nie jestem osobą, którą zwykłam być i bywać. Nie jestem osobą, którą lubiłam i kochałam. Nie znaczy to, że tej nowej mnie nie lubię i nie kocham. Po prostu jej nie znam, poznaję, ale okazuję się, że ta nowa ja jest zbyt... zbyt... ZBYT dla mnie. Nie pojmuję jej, jestem za głupia, a może za mądra. Nie wiem jak z tą nową mną się obchodzić, co jej dawać żeby była zadowolona. Póki co ta nowa ja jest wiecznie markotna, ciągle czegoś chce, a ja nie wiem czego i jak zaspokoić jej głód. Wiecznie jej coś nie pasuje i to nie dlatego, że jest podła i ma brzydki charakter, tylko dlatego, że nie umiem się z nią dogadać i nie wiem czego ona chce. Wiem za to, że mocno czegoś potrzebuje, i jeżeli to dostanie poprawi się jej humor. Ale jak mam się jej zapytać o co jej dokładnie chodzi, jeżeli mówimy w innych językach?
Chcę gdzieś wybyć. Po prostu, wyjechać i zostać tam nie na krótko. Pooddychać, pomyśleć, popatrzeć, pochłonąć. Mam dość terminów, dość robienia śniadania o tej i o tej godzinie, dość ładowania telefonu, dość malowania rzęs, nawet dość picia kawy i palenia papierosów. Chcę zacząć od nowa, chcę być znowu dzieckiem.
Ci, którzy w życiu dorosłym najlepiej wspominają swoje dzieciństwo to ludzie bardzo nieszczęśliwi.

Pioseneczka:
https://www.youtube.com/watch?v=cn79t4qsOyU&list=PLGrLqZY2rtSiJ0-mY8k22GHcC7WozvstU&index=2