Na siłę komplikujemy nasze życia żeby nadać im jakiś sens.
Wychodzi na to, że sens życia= pomieszanie i pogmatwanie.
A kiedy jest prosto to jest bezsensu. A bezsensu to nudno, szaro i ponuro.
Życie jest jedno, więc powinno być kolorowe i wymieszane. Takie trudne!
Zadajemy pytania, na które udajemy, że nie ma odpowiedzi. A one są, zawsze. Bo doprawdy, nie ma ludzi, którzy są na tyle skomplikowani, poplątani, inteligentni, szaleni i nie do sklasyfikowania, żeby ich pytania mogły nie spotkać się z prostymi, banalnymi reakcjami zwrotnymi.
Ale my chcemy wierzyć w to, że odpowiedzi nie ma, albo, że są poukrywane gdzieś szalenie głęboko, zaś odkopanie tych odpowiedzi zajmie nam lata, o ile nie całe życie.
Lubimy pompatyczność, efektowność i blichtr.
Lubimy marazm, łzy i jojczenie.
Widząc coś co mamy przed dużymi nosami udajemy, że tego nie ma, odwracamy wzrok, kręcimy głowami, udajemy, że dalej szukamy, byle nie spojrzeć prawdzie prosto w oczy.
Nawet tej, której jakoby poszukujemy i pragniemy. Bo przecież ciekawiej i romantyczniej jest się zadręczać i wiecznie zarzucać głowami na boki.
Udajemy wiecznie niepewnych, wiecznie zagubionych, poszukujących.
Boimy się przyznać, że już coś znaleźliśmy i że trzymamy to w wysmarowanych kremem łapach.
Bo kiedy coś się znajdzie to czas umierać.
?
Życie polega na wiecznym czekaniu?
pejntowelowe.
poniedziałek, 22 września 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
