Poważnie myślę o nowym tatuażu, zainspirowała mnie do niego nienawistna, anonimowa dusza, która napisała mi go w formie komentarza pod jednym ze zdjęć (kiedyś tam, gdzieś tam), mianowicie:
k_ _ as i cyc to twoje priorytety
ładne, prawda?
tylko gdzie go sobie walnąć? k_ _asa nie mam (chociaż powinnam mieć), więc może na cycu? ten też raczej mizerny, mierny, ale lepszy taki niż żaden.
nie nienawidzę nikogo i niczego. w sumie trochę szkoda. to przynajmniej jakieś mocne emocje (z tego co słyszałam), które potrafią nadzorować naszym życiem, nadają mu barw i znaczenia. a ja nie potrafię nienawidzić, jestem wypłukana, takie silne emocje się mnie nie imają. chciałabym, a co.
nie przypominam sobie także osób, których nie lubię, ja lubię nawet tych, o których wiem, że nie lubią mnie. ja lubię wszystkich. lubię też wszystko. lubię nawet sesję.
nie wiem co znaczy słowo "porażka", ale w moim świecie chyba zastępuję je słowem "doświadczenie" a to mi się z kolei od razu kojarzy z "siła".
warszawa
wtorek, 30 września 2014
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
