sobota, 27 grudnia 2014

Nie znam drugiej tak zwartej, stałej i do nienaruszenia grupy społecznej jak moja ferajna.
Wypełniona skrajnościami, głównymi bohaterami, osobami, które z pozoru nie mają wiele wspólnego- funkcjonuje nieprzerwanie i niezachwianie od wielu lat.
Dlaczego.
Dlatego, że znamy swoje bardzo brzydkie grzechy, których większość ludzi nie tyle by nie tolerowała, co w ogóle nie bierze takich rzeczy pod uwagę, uważając, że "to może zdarzyć się tylko w filmie' i to w takim, gdzie scenarzystę poniosło.
a my wiemy o sobie dużo, bardzo dużo i nie oceniamy. łączy nas głównie zło i akceptacja go w pełni, ale to zło jest też zaproszeniem do rozmów o dobru, o marzeniach, nawet tych z pozoru dziecinnych, o fantazjach, o snach.
akceptujemy to, że się zmieniamy, że możemy się zdradzić, że możemy wystawić. bo jesteśmy ludźmi. i właśnie ten ludzki pierwiastek, czyli to fatalne zło- rozumiemy bo sami tam jesteśmy, bo sami robimy złe rzeczy, więc dlaczego sobie mamy je wybaczać i u siebie je rozumieć a u innych nie?
bezsensu!
tymczasem, z moich obserwacji wynika, że ludzie zwykli tak czynić. hipokryzja. no tak!blebleble!

Nie wyobrażam sobie słów jakie miałyby paść z ust, któregokolwiek z moich przyjaciół żebym przestała taką osobę szanować lub żebym po tych słowach wykluczyła ją ze swojego życia.
Dużo miłości Wam życzę.
Z okazji minionych świąt i przyszłego życia.

Archiwum bloga