wtorek, 30 grudnia 2014

Walka będzie ciężka, a ja będę taplać się we własnej krwi i rzygach, ale podejmę tę walkę.
Nie wiem tylko czy dziś czy jutro. Czy pojutrze, wiem jednak, że w ogóle.

Zgubiłam się, miałam pretensję do bliskich, że mi na to pozwolili. Ale każdy ma swoje piekło, które sam sobie mościł latami, czy przez całe życie.  Jak kura grządkę.
Moja prywatna grządka jest zbudowana z siana, okruchów czegoś niesmacznego i ostrych kamyków, a wszystko to zalane jest sporą ilością gówna, które mnie wciąga. Topię się.
Jestem przerażona sama sobą, szukam rozwiązania.

Sport mnie uratuje, praca w polu. Ja muszę dostać po mordzie. Krew się musi polać, muszę stracić jedno oko i kawałek policzka.
Wtedy przeżyję.

https://www.youtube.com/watch?v=qZKCet3JOTc

Archiwum bloga