niedziela, 19 maja 2013

Nie było łatwo

Jednak.
Sama komunia okazała się być najprzyjemniejszą częścią wyjazdu weekendowego. Ale wszystko co było zbudowane dookoła, tzn. przed i po- należy jak najszybciej schować do wora, mocno go zawiązać i wyrzucić bez łez do kosza na śmieci. I to takiego jak najdalej naszego bloku.
Cóż, demotywujące jest to, że czasami, mimo starań- dostajemy po dupie (za nic!) i jesteśmy traktowani jak... powiedzmy, że jak powietrze, ale raczej mam na myśli coś co to powietrze mocno zanieczyszcza i zakłóca jego sielankowość ;p
Teraz jestem już w naszym domku, w małej, brzydkiej, starej kawalerce, która nosi imię Zielona Żaba i czuję się bezpiecznie. Nikt nie ma prawa mnie oceniać w moim domu i nie ma prawa bezpodstawnie być dla mnie chamskim.
Kawały o wrednych teściowych (także tych przyszłych) niestety nie do końca mnie już bawią:)
Wstałam lewą nogą i jestem zła ! :)
'Kobieta Jeleń' w oryginale i jej wariacja także w złości.  Chyba dzisiaj porysuję, może mi ulży :) a może nie ! o.