Czasami zastanawia mnie zupełny brak wyciągania przez niektórych wniosków i zerowa umiejętność obserwacji tego co się wokół nas wyczynia. Ludzie łatwo rzucają wielkimi słowami, oskarżeniami i wyznaniami, a także bardzo mądrymi- złotymi myślami.
Dzisiaj chcę napisać coś na temat związków. Wielu mówi- kiedyś miłości były inne. Lepsze, większe, prawdziwsze. Teraz ludzie się rozstają, zdradzają, miłość nie ma żadnej wartości.
Zgodzę się tylko z jednym- żyjemy w czasach, kiedy najwyższą wartością każdego z nas jest 'ja' nie 'my' czy 'on/a', owszem. Ale nadal potrafimy kochać, lub- nadal nie potrafimy, na tym polu wiele się nie zmieniło.
Rozwodów jest więcej niż było, też mi nowość! Ale to nie dlatego, że ludzie się mniej kochają, a dlatego, że rozwód przestał być tak potępianym społecznie aktem! Pamiętam, jak za czasów mojego dzieciństwa rozwód był kojarzony niemal z czymś szatańskim, brudnym, osoby (szczególnie kobiety) po rozwodzie były uznawane za kogoś komu się nie powiodło, kto jest słaby. Ludzie woleli męczyć się w toksycznym związku aniżeli podjąć 'męską' decyzje o odejściu. Osoba, po rozwodzie kiedyś też miała dużo mniejsze szanse na nowy związek. Więc bała się przyszłej samotności, zapominając, że trwając w związku bez miłości tak czy siak jest skazana na samotność i mękę.
No i temat dzieci. Chyba decyzja o nierozejściu ze względu na dzieci jest najgłupszą z możliwych! Krzywdzącą w konsekwencji owe dzieci. Teraz, jako, że stawiamy głownie na siebie, nie posiłkujemy się aż tak 'dobrem' dzieci. Dzieci nie są głupie, wyczuwają emocje, czują niechęć, agresję, nawet jeżeli rodzice chcą udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku- dziecka nie oszukają, tylko w konsekwencji nauczą go życia w kłamstwie i braku poszanowania do siebie i własnych uczuć.
Tematu zdrady chyba nie trzeba poruszać. Zawsze była, jest i będzie. Temat rzeka i nie na dzisiaj, ale na kiedyś- na pewno.
Potrafię kochać i kocham.Ale kocham także siebie, mam dla siebie wiele serca, dbam o siebie, o swoje samopoczucie i nie pozwolę żeby ktokolwiek wszedł mi na głowę (chyba, że mój pies pod czas spania :P). Nie dajmy się zwariować. Jeżeli sami nie będziemy siebie szanowali jakim prawem i cudem chcemy tego oczekiwać od innych ?


