Trzymajcie kciuki, miłego dnia i wieczoru- mamy w końcu mini weekend :)
środa, 29 maja 2013
szaro to widzę
Szczerze zazdroszczę ludziom, którzy odnajdują w sobie siłę i wytrwałość żeby uczęszczać na zajęcia. Ja nie potrafię. Nie byłam na uczelni już ze dwa miesiące i wiem, że dzisiaj muszę pójść. Na samą myśl mi niedobrze. Duszę się w salach wykładowych. Zawsze tak było,już od podstawówki. W sali wykładowej czuję się jak chomik w klatce (mogłam zastosować bardziej romantyczne porównanie- jak ptak w klatce, ale cóż jest romantycznego w szkole żeby szaleć z takimi porównaniami?), każda minuta jawi mi się jako godzina. Zawsze lepiej i skuteczniej uczyło mi się poza murami szkolnymi, w samotności. Jest tyle ciekawszych rzeczy do robienia poza szkołą! W każda środę mam depresję spowodowaną myśleniem o zajęciach i wyrzutami sumienia, które wywołuje to, że zazwyczaj jednak nie idę.



