piątek, 17 maja 2013

Świątecznie

Dzisiaj jedziemy poza miasto na komunie osóbki z rodziny mojego chłopca.
Przyznam, że absolutnie nie przepadam za takimi zabawami, świętami i okolicznościami ogólnie.
Najchętniej opuściłabym własną komunię ( i znając siebie byłam tego bliska, wiem na pewno, że kiedy wszyscy świętowali i ucztowali, ja się chowałam na dworze i przytulałam się z moimi psami)  :)
Sama mam malutką rodzinę (dosłownie kilka osób, z którymi utrzymuję kontakt i mówiąc o nich mam na myśli 'rodzinę') i jest mi tak dobrze. Nie odnajduję się w całowaniu po policzkach z tuzinem (nieswoich czy też swoich) cioć, plotkowaniem jakbyśmy znali się od kołyski (z obu stron) i obżeraniem się wcale nie tak smacznym ciastem. Za każdy niezjedzony kawałek ciasta muszę zapłacić wysłuchaniem o rzekomej głodówce i niepotrzebnym odchudzaniu i nie ma mowy, żeby ktoś nie nawiązał do mojego wegetarianizmu.
ALE!- jestem pozytywnie nastawiona do życia i teraz nie będzie inaczej.
Oby było po prostu przyjemnie, albo chociażby nie nieprzyjemnie :)
Udanego weekendu dla Was i dla mnie :)

Zdjęcie z zeszłorocznego wieczoru panieńskiego żony mojego brata (póki co moja pierwsza taka zabawa) i moje prawdziwe oblicze :)