środa, 11 lutego 2015

https://www.youtube.com/watch?v=nxtIRArhVD4
Proszę bardzo, będzie nasza wersja, made in Berlin,proszę czekać :)

A od jutra znowu rozjazdy, to się nasiedziałam, ph:) ale owszem, mam dość. szczypta lenistwa zalana potężną chochlą smutku, samotności i złych myśli. Ale potem jebłam się w kiblu na podłogę, wyryczałam i oto- narodziłam się na nowo. żyję. ha, sukces:)
Ciężkie jest moje życie. Nie dość, że sama siebie nie ogarniam to jeszcze mam przyjaciół i rodzinę mocno powypadkową. Wystarczy, że ktoś się nie odzywa kiedy obiecał a już nachodzą mnie niedobre pomysły. i nie jest to moja fanaberia. Po prostu każda z tych osób o których potrafię myśleć w takich kategoriach, najzwyczajniej w świecie- jest w każdej chwili w stanie odwalić dramat w postaci np. samobójstwa czy wypierdolenia nie wiadomo gdzie.
Martwię się więc nieustannie i o bliskich i o siebie.
Ale dobrze jest mieć o kogo się martwić.

kiedyś byłam szczęśliwsza. stosunkowo. życie było wtedy przyjemniejsze,mniej skomplikowane, bardziej puste.
teraz, kiedy jest tak wypełnione, kiedy ja jestem taka przepełniona, życie jest po prostu trudne. miejscami męczące, albo: miejscami niemęczące.
paradoksalnie- dużo lepsze.
bo ja wolę żeby coś było pełne, nawet żeby się przelało, niż żeby nie było co pić.




Archiwum bloga