wtorek, 24 lutego 2015

wzory i antywzory

ludzie potrzebują wzorów i antywzorów. nie zdają sobie sprawy, że to antywzory tak naprawdę kreują nasze postrzeganie świata i mocniej oddziałują na nasze życia.

już od dziecka uczono nas, że dobry bohater jest dobry bez większego powodu. nie zadawał pytań, nie rozmyślał, działał w wyższym celu, chociaż nigdy nie usiadł i nie zastanowił się na głos, po co to robi? mnie rodzice uczyli, że zawsze mam prawo pytać i szukać. odczuwałam niepokój patrząc na herosów, którzy nie mieli potrzeby pytać. uważałam ich za głupich. zły bohater był zły z powodem, który niestety zazwyczaj  był zarysowany bardzo po łebkach, ale jednak- był! i mnie te powody wystarczały! dokładnie wiedziałam o co chodzi Złym i wiedziałam, że ich zło wynika z ich smutku i rozgoryczenia, uważałam, że obowiązkiem Superbohatera jest pomoc Złym, przecież wtedy mogliby nawiązać koalicję! Ja już tylko marzyłam o tej koalicji, właściwie, oglądałam takie bzdury tylko po to żeby zobaczyć dialog miedzy Wzorem a Antywzorem. Czekałam, liczyłam. Aż pewnego dnia, skonfrontowałam się z prawdą: Ewa, to się nie stanie. Przykro mi. i tego dnia przestałam oglądać to dziadostwo. Wzór w ogóle nie interesował się pochodzeniem wściekłości u Złych, dybał tylko na to, żeby móc spuścić im manto. Często zło Złego wynikało z tego, że to Dobry w przeszłości zrobił mu krzywdę, np. przez Dobrego splajtowała firma Złego ojca i ten popadł w alkoholizm i umarł. Dobry nie ma potrzeby przeproszenia, uważa, że powód Złego jest miałkki! A mnie krew zalewa przed ekranem! To Dobry jest zły, próżny i jest oszustem!

Wzór nie miał potrzeby znaleźć Antywzora, co także wydawało mi się dziwne i nielogiczne. Siedział w szkole ze świadomością, że Zły gdzieś teraz jest. Nie rozumiałam jakim cudem jest w stanie wysiedzieć na zajęciach, kiedy to na czym naprawdę mu powinno zależeć, a mowa o ludzkich życiach i innych trelach morelach, w tej chwili za murami szkolnymi mogą być gwałcone i rozrywane na strzępy a on siedzi w szkole i gapi się w tablicę. dramat! To chore, ten niepokój powinien go wykończyć! Ale nie, czemu miałby!
On chciał aby to Zły zaatakował pierwszy, dawał sobie wtedy moralne prawo żeby mu oddać. Dybał, wyczekiwał, ryzykując, że Zły działa w tym momencie. I rzeczywiście, zazwyczaj się spóźniał, bo Zły zdążył już kogoś nieco skrzywdzić, rozwalić miasto, zabrać jakiemuś dziecku balonika.
Tyle,  że Zły chciał wywołać Dobrego, on żądał konfrontacji i wiedział, że aby do niej dopuścić musi zadziałać, bo Dobry się chowa. A Zły wie co robi, wie dlaczego, ma ideały i dąży do spełnienia. denerwuje go skrytobójstwo dobrego. Zły chciał dopaść dobrego, nie zależało mu na postronnych ofiarach. To Dobry ryzykował ich życiami, to on miał ich tak naprawdę w dupie.
Zło= działa
Dobro= czeka na działanie Złego, samo nie kreuje
Bez zła, dobro nie zadziała. więc nie będzie nic. Żeby dobro mogło się uaktywnić potrzebuje zła. Zło jest motorem napędowym życia.
Wojna jest motorem napędowym życia.

Dobry ma rodzinę. Która nie wie, że mieszka pod dachem z Super Bohaterem. Kolejna nauka- oszukuj bliskich. Bo raz: nie zasługują na prawdę, dwa: są za głupi żeby ją ogarnąć (już samo to, że się niczego nie domyślali było dla mnie dziwne! moja mama zwróciłaby uwagę na moje dziwadełka) i co najgorsze- dla swojego ekscentrycznego hobby ryzykuj ich życiem. Bo owszem, oni nie wiedzą, ale Źli wiedzą. I będą chcieli ich skrzywdzić. zawsze uważałam, że moralnym obowiązkiem bohatera jest albo ukrycie, wywiezienie rodziny, albo wyjechanie samemu jak najdalej i tam realizowanie swoich fantazmatów, albo przynajmniej szczere uświadomienie bliskich, którzy nie byli absolutnie świadomi czyhającego niebezpieczeństwa! cóż za zuchwalstwo i egoizm! on sobie to tłumaczył tym, że w ten sposób ich chroni. bzdura! raz, ze kłamstwo, dwa, że potrzeba wytłumaczenia sobie samemu swojego gówna.

Super  bohater był i jest egoistą.

wzór superbohatera zakładał, że powinien to być bardzo przeciętny, szary człowiek, który kiedy nie walczy o lepszy świat, siedzi cichutko i udaje, że go nie ma. pozwala sobie robić krzywdę, wiecznie ucieka, chowa się przed szkolnymi opryszkami. denerwowało mnie to. ponieważ nie dawał szansy owym szkolnym opryszkom. a to były zwykłe, zbuntowane dzieciaki, które potrzebowały żeby powiedzieć im mądrze, że krzywdzą. jego obowiązkiem było porozmawianie z nimi. ale on nie umiał rozmawiać. bo gadał bzdury bez żadnego pokrycia. denerwował ludzi. uciekał przed nimi, ucząc ich, że tak mogą, wychowywał sobie kolejnych Złych na przyszłość. hodował swoje kurczaczki. Będzie miał kogo lać, ha!

potrafił tylko bić, w masce, najlepiej nocą. i to niezbyt skutecznie, ponieważ ciągle robił manto tym samym złym, jakby znęcał się nad nimi. nie potrafił rozwiązać sprawy raz a dobrze. masturbował się tymi potyczkami, ryzykując, że zły, prędzej czy później naprawdę zrobi coś okropnego. on nie rozwiązywał sprawy. on dawał szansę Złemu na przeżycie po to żeby Zły wrócił i żeby walka rozgorzała na nowo. denerwowało mnie to, on się znęcał, dręczył, był prawdziwym oprawcą! Widziałam dwa rozwiązania: albo zabicie Złego i rozwiązanie sprawy raz na zawsze, nie zadręczanie go więcej, uratowanie własnej rodziny i nie ryzykowanie już życiem postronnych ofiar, gdzie wiedziałam, że Dobry nie robi tego nie z łaski a dlatego, że jest za słaby. Jeżeli zabiłby- musiałby sobie z tym poradzić. Uważałam, że Zły nie zasługuje na śmierć, ale to co robi dobry jest najgorszym wyjściem. I to on jest Zły. Bo jeżeli 'pozwalał' przeżyć to nie w dobrych intencjach, tylko egoistycznych: nie umiał zabić a poza tym, chciał mieć nad kim się dalej znęcać. Uważałam, że powinien dać Złemu szansę ale na rozmowę. A nie spuścić mu lanie i go zostawić. brakło tylko żeby nań splunął! Po takim czymś,  Zły rósł przecież w poniżenie, nienawiść wzrastała. Superbohater miał to gdzieś. Czyli= nie myślał logicznie. A Super bohater powinien przede wszystkim myśleć!
 On nie walczył o pokój, on walczył o to, żeby mieć pretekst na spuszczenie komuś manta. i to w masce.
Uczono nas, że należy dokonywać dobra w przebraniu, jakby się go wstydząc. A w życiu codziennym powinniśmy być szarakami, którzy poddają się wszystkiemu, nawet agresji. uczono nas zła. kazano nam być korporacyjnym stworem. tego uczy Super bohater. Walcz, nie wiedząc o co, ryzykuj życiem, bądź zwykły, nie oczekuj rewanżu, ale rób dla innych jak najlepiej. A tymczasem- dla siebie.

Super Bohater dla ubogich.

Dobro ma twarz, rozdzielamy jego wizerunek: na medialny i na ten w życiu realnym. jeżeli jakaś Postać wzbudza naszą sympatię, pamiętamy, że niekoniecznie może być taka w życiu realnym, bo jej kreacja medialna może być... tylko kreacją. Wręcz, jeżeli ktoś robi coś co nam naprawdę imponuje (czyli coś, czego sami byśmy nie zrobili bo.. jesteśmy najczęściej chytrzy), tym gorliwiej sobie tłumaczymy: pewnie kazali jej tak powiedzieć, pewnie jej za to zapłacili!

negatywnych wzorów nie oddzielamy od życia realnego. Nie utożsamiamy ich z ludźmi. jeżeli ktoś zrobi coś (z naszej perspektywy) niefajnego, głupiego: oceniamy go i potępiamy. dajemy sobie moralne prawo do negowania i pogardzania. uważamy, że taka postać w życiu realnym w ogóle nie różni się od tej jaką przedstawia w mediach. mamy zaprogramowany mózg na taki odbiór świata i jesteśmy za głupi żeby w ogóle to przeanalizować!

Na przykładzie Magdy Gessler: dla mnie postać idealna, widzę jak zmienia się z sezonu na sezon, czyli jej postać jest popychana w nieco innym kierunku żeby sprawdzić co wolą widzowie. to są oczywiste zmiany, ale ludzie ich nie dostrzegają Gessler to aktorka, która ma zagrać tak a nie inaczej ponieważ ludzie tego żądają. Lubię ją, jest zabawna i daje ludziom to czego chcą (ja nie, a ją lubię, ha!) Ludzie jej nie lubią, uważają, że jest chamska, a nie wiedzą, że jej chamskość jest podyktowana tym, że sami jej za to płacą. uważają, że jest słabą restauratorką, bo jest w ich pojmowaniu złą osobą, więc wszystko co robi musi być złe. pytam: jedliście u niej? Nie. ale mój kuzyn jadł i... pierdolenie. po tym poznaję czy mam do czynienia z jednostką myślącą. po Magdzie gessler. po tym, jak ktoś uważa, że nie umie gotować, chociaż o tym nie ma zielonego pojęcia, po tym, jak ktoś uważa, że jest taakaa wulgarna bo sama sobie to wymyśliła (jakby zażądała TVNem, ha!) i jakby byłą taką samą postacią w domu.
Brak wyobraźni, wychowanie na wzorze i antywzorze, brak pytań, brak oczekiwań na cokolwiek. egzystencja.

Antywzory mają cele, robią coś po coś,, są zranieni (albo i nie, a co!), stracili ideały, wiedzą, że to w co wierzyli się nie sprawdziło. Ale znaleźli nowe cele i chcą je realizować. Są natchnieni. Niemal jakby szczerze wierzyli w Boga. A może wierzą?
Wzory nie mają nic. udają dobrych, a tymczasem wstydzą się swojego rzekomego dobra. prześlizgują się przez życie w masce, wiecznie kłamiąc, maską chroniąc swoje życie a tymczasem szachując życiem najbliższym. nie dążą do ostatecznego rozwiązania bo nie potrafią wziąć na barki ewentualnej odpowiedzialności za czyny.

Bardzo boję się ludzi, którzy dają sobie moralne prawo do oceniania innych, do negowania ich działań, do pogardzania nimi. Tak, boję się ludzi, którzy uważają, że mają prawo gardzić innymi i którzy roszczą sobie możliwość do wmówienia sobie, że doskonale wiedzą, dlaczego ktoś postąpił tak a nie inaczej. Do publicznego linczu, do masturbacji nad czyimś upadkiem (ich zdaniem), do celebrowania czyjegoś zła i wybielania się na jego tle.

Uwielbiam ludzi, ale niestety, coraz wyraźniej widzę, że większość z nich to są naprawdę złe osoby. A ich zło chowa się za maską jakiś tam pseudo morali, pierdolenia o niczym.  W ludziach jest nienawiść, chęć niszczenia, poniżania, oceniania. poukrywana, jak w tym super bohaterze.boję się Was dlatego, że nienawiść bez powodu jest przerażająca. A Antywzór przynajmniej nie chowa się ze swoimi intencjami, które są zresztą wytłumaczalne. można je rozwiązać, pewnie, ale ma powody. Wie co robi.




Archiwum bloga