czwartek, 15 października 2015

A ta nasza pieczara wcale nie jest taka straszna jak nam próbowali wmówić. Jedyne co musimy zrobić to nie pozwolić sobie dać im wiary. 
IM.
To znaczy wszystkim spoza.
Tym złym?

Tu jest całkiem przyjemnie. A zimno nie jest takie zimne, ma w sobie jakieś tajemnicze ciepełko. Głównie po temu, że to zimno jest nasze czyli znane. Trzeba je szanować i kochać. To nasz dom. Trzeba trochę pozmieniać myślenie. Uświadomiłam sobie, że od kiedy wyszłam z domu rodzinnego tj. czyli od 12stu lat, każde miejsce w jakim przebywałam traktowałam jako poczekalnie, noclegownie. Zawsze dziwiłam się wynajmującym, którzy najmowane lokale traktowali jako własne mieszkania. Malowali ściany, kupowali meble, dywany, coś naprawiali, zmieniali, i to nie na koszt najemcy a na własny. I to z radością. A ja stałam czy siedziałam z boku i gapiłam się na to wszystko z politowaniem. 
Teraz już wiem, że nie ma sensu czekać. Bo nie wiem już nawet na co. Na własne mieszkanie?
To są moje mieszkania. Ja jestem moim mieszkaniem. 
Czas zacząć godzić się z tym, że malowanie ścian w obcych mieszkaniach może dać mi wiele radośći. I że te mieszkania są też troche moje. 

Archiwum bloga