IM.
To znaczy wszystkim spoza.
Tym złym?
Tu jest całkiem przyjemnie. A zimno nie jest takie zimne, ma w sobie jakieś tajemnicze ciepełko. Głównie po temu, że to zimno jest nasze czyli znane. Trzeba je szanować i kochać. To nasz dom. Trzeba trochę pozmieniać myślenie. Uświadomiłam sobie, że od kiedy wyszłam z domu rodzinnego tj. czyli od 12stu lat, każde miejsce w jakim przebywałam traktowałam jako poczekalnie, noclegownie. Zawsze dziwiłam się wynajmującym, którzy najmowane lokale traktowali jako własne mieszkania. Malowali ściany, kupowali meble, dywany, coś naprawiali, zmieniali, i to nie na koszt najemcy a na własny. I to z radością. A ja stałam czy siedziałam z boku i gapiłam się na to wszystko z politowaniem.
Teraz już wiem, że nie ma sensu czekać. Bo nie wiem już nawet na co. Na własne mieszkanie?
To są moje mieszkania. Ja jestem moim mieszkaniem.
Czas zacząć godzić się z tym, że malowanie ścian w obcych mieszkaniach może dać mi wiele radośći. I że te mieszkania są też troche moje.