WSZYSTKO.
Dosłownie i w przenośni, WSZYSTKO
I przynosi owe wszystko. Pod różnymi postaciami. W śpiewie ptaków, w chłodnym powiewie wiatru, w śmiechu dzieci, w zapachu szybko kartkowanych książek.
Wszystko nas otacza i tylko czeka aż otworzymy na Nie oczy. Otworzymy- tym razem w przenośni. Bo i na ślepego czeka to to Wszystko. Ale nie na niewidzącego.
Życie polega na umiejętności wychwytywania tych rozkosznych, małych niuansów. Jeżeli nie umiemy tego robić, jesteśmy kalecy. Osoby niepełnosprawne najczęściej wybierają najciekawsze i najbardziej wartościowe niuanse ze wszechmiaru.
Wniosek jest taki, że niepełnosprawność otwiera nas na potęge piękna i świata.
A pełnosprawność, czyli tzw. pełnia sprawności często zamula blotem nasze oczy. Ale te oczy wewnętrzne.
I pozostajemy sobie. Niewidzący i z gównem w środku. Wpełnieni śmierdzącym błotem aż po boki.
A świat dookoła kusi i kusi.
Wzywa.
Wzywa.
Ja idę bo mam dość marazmu.