piątek, 30 października 2015

szkoda, że najmądrzejsze są rzeczy, których nie da się zrealizować. wymyśliłam prześwietną formę terapii i każdy mógłby ją wykonać na sobie sam. nawiązanie dialogu z samym sobą za dajmy na to pięć lat. gdybym ja teraz, pogadała ze mną pięć lat temu, mocno tamtej sobie bym pomogła. co prawda, tamta ja przeżyłaby szok widząc te mnie w tym miejscu gdzie teraz jestem, ale dużo mądrości bym sobie przekazała. jak np. nie przejmuj się tak facetami, wcale nie musisz być chuda- od tego wcale nie zależy twoje życie, możesz nie być idealna, itd. z kolei obecna ja, chętnie zapytała by te za pięć lat jak sobie poradzić z całym tym gniewem i rozdrażnieniem i czy to się w ogóle da, bo jak nie to to też jest jakaś wiedza. i zapewne znowu ta ja za pięć lat nie będzie tym kim teraz mi się wydaje, że będzie/ będę, ale coś czuję, że mocno by mnie uspokoiło to, że wiele spraw, które dzisiaj wydają mi się nie mieć rozwiązania- jakoś przestaną wtedy w ogóle istnieć

rozdrażnienie level hard.



Archiwum bloga