poniedziałek, 3 czerwca 2013

Ombre i problemy egzystencjalne.

Mam masę obowiązków na dzisiejszy dzień, więc zajmuję się wszystkim byle nie 'ważnymi' sprawami.
 Pogłębiłam sobie dzisiaj ombre, zastanawiam się nad wyjściem na solarium, nad kolorem lakieru, który nałożę na paznokcie.
 Od rana siedzę przy komputerze i piszę swoją powieść. Idzie mi nad wyraz dobrze, głównie dlatego, że mam tyle do zrobienia :) Kiedy nie mam absolutnie czasu nagle okazuje się, że jestem pełna natchnienia i niemożliwej do opanowania chęci do tworzenia. Ciekawe:)...

Wielkimi krokami nadchodzi czas wchodzenia w dupę wykładowcom i przekonywanie ich, że mimo iż nie chodziłam w ogóle na zajęcia, jak najbardziej zasługuję na wpis. To swego rodzaju gra. Z góry wiem, że ten wpis dostanę, oni z góry wiedzą, że mi go dadzą, niemniej pozwalają mi na płaszczenie się, wygłupianie, wymyślanie dziwacznych historii. Słuchają, marudzą, kręcą nosem, próbują mnie stresować, ja udaję, że im to wychodzi, oni są władczy a ja drżę. Taki deal.  Nie mam ochoty na te gierki, może gdybym miała odrobinkę więcej odwagi powiedziałabym w końcu- na co to marudzenie, zawracanie głowy. Proszę dać mi wpis i pójdę do domu, nie mam czasu na takie udawanki.
Może kiedy indziej :)

Moje nowe ombre :)