Są też książki, które czytasz bez przejęcia, jednak dochodzisz do końca tylko po to żeby stwierdzić, że absolutnie nie pamiętasz treści pozycji, którą właśnie wchłonąłeś.
Bywa, że chcemy pozbyć się któregoś rozdziału z naszego życia. Ale nie da się go po prostu wyrwać i spalić. Pojawi się znowu, w reedycji. Będzie nas prześladował. Możemy jedynie umyślnie go omijać kartkując naszą własną książkę, udawać, że go nie ma. Ale może znaleźć się ktoś, kto przyniesie go nam jak na tacy- przed nos, i poprosi żebyśmy jako autorzy wyjaśnili mu treść i opowiedzieli dokładniej szczegóły znienawidzonego rozdziału.
Najśmieszniejsze są wielkie, ciężkie książki, które w środku okazują się być puste, niezapisane. Kuszą okładką, obiecują złote góry, a kiedy je chwycimy, przekartkujemy, dociera do nas, że poza okładką nie ma w nich absolutnie nic i nie można się z nich niczego dowiedzieć.
Często bywa, że najciekawszymi i najbardziej wciągającymi książkami są te z miękką, wytartą okładką, znalezione gdzieś na strychu, albo za grosze w antykwariacie.
Zapisujmy swoje własne książki, przecież tylko to tak naprawdę mamy.
