niedziela, 23 czerwca 2013

Rower morski!

W mieszkaniu w Trójmieście widzę dwa zasadnicze pozytywy.
Przede wszystkim- ścieżki rowerowe, które są dosłownie wszędzie. Można swobodnie przemieszczać się rowerem bez konieczności jazdy po ulicy (czego nie znoszę). Właściwie niemal nie korzystam już z przecudownych usług komunikacji miejskiej. Szkoda mi na to pieniądza i nerwów.
Drugi- morze. Oczywiście. Byłam święcie przekonana, że po przeprowadzce tutaj, będę codziennym gościem naszych polskich plaż. Guzik prawda. Na początku bywałam nad Bałtykiem rzadziej niż kiedy mieszkałam w Poznaniu ;p teraz staram się to zmienić. Wypada mi przecież odwiedzać nasze piękne, chłodne w obyciu i mocno słonawe wody.  Po coś tutaj jestem. Pojoduję (pojodzę?;p) się chociaż i poopalam :)
Ps. kolejność w jakiej podałam moje Trójmiejskie zabawy nie jest przypadkowa. Wyżej cenię sobie ścieżki rowerowe i częściej z nich korzystam niżeli z uroków morskich fal i piasku w majtkach :)