W mieszkaniu w Trójmieście widzę dwa zasadnicze pozytywy.
Przede wszystkim- ścieżki rowerowe, które są dosłownie wszędzie. Można swobodnie przemieszczać się rowerem bez konieczności jazdy po ulicy (czego nie znoszę). Właściwie niemal nie korzystam już z przecudownych usług komunikacji miejskiej. Szkoda mi na to pieniądza i nerwów.
Drugi- morze. Oczywiście. Byłam święcie przekonana, że po przeprowadzce tutaj, będę codziennym gościem naszych polskich plaż. Guzik prawda. Na początku bywałam nad Bałtykiem rzadziej niż kiedy mieszkałam w Poznaniu ;p teraz staram się to zmienić. Wypada mi przecież odwiedzać nasze piękne, chłodne w obyciu i mocno słonawe wody. Po coś tutaj jestem. Pojoduję (pojodzę?;p) się chociaż i poopalam :)
Ps. kolejność w jakiej podałam moje Trójmiejskie zabawy nie jest przypadkowa. Wyżej cenię sobie ścieżki rowerowe i częściej z nich korzystam niżeli z uroków morskich fal i piasku w majtkach :)
niedziela, 23 czerwca 2013
Archiwum bloga
-
►
2015
(309)
- ► października (24)
-
►
2014
(111)
- ► października (18)
-
▼
2013
(88)
- ► października (16)
-
▼
czerwca
(20)
- Szlafrokowo kolorowo
- weekEND
- Serialowo
- Moje Serce jest pełne Miłości
- Bańka Deszczu
- Burzliwie za oknem
- Rozważania Starej Żaby
- Na plaże wojaże !
- Rower morski!
- Poślubiona dizubkowi ;D
- Weekendowo leniowo
- Zapach brzoswkiń
- Kuj kuj, póki żelazo gorące !
- Dietetyczna pizza
- Nieporozumienie dobre na wszystko
- Jakoś to idzie.
- Ziemia to Regał.
- Jestem tym kim chcesz bym była
- Ombre i problemy egzystencjalne.
- Dzień dziecka