środa, 11 marca 2015

Muszę wrócić tam, gdzie było mi dobrze.
Ale ja już nie pamiętam tego miejsca.
Dokładnie znam historie mojego upadku. Każdy etap. Widzę to. Krok po kroku, wiem w jakim miejscu, przy kim, przy jakiej okoliczności co się działo. Potrafię to odtworzyć.
To nie trwa od wczoraj. To trwa długo dłużej niż na początku myślałam.
Wiem też, że było już gorzej, ale wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. Teraz już wiem co się dzieje, i mimo, że jestem w lepszym stanie- psychicznie cierpię dużo bardziej.
Nie wiem już co lepsze.

Wykończyłam swoje ciało. Spacer z psem jest dla mnie wyzwaniem, kąpiel jest dla mnie wyzwaniem, pomalowanie paznokci, wyskubanie brwi, zrobienie i powieszenie prania, wypicie kawy- to wszystko to cholerne wyzwania. Wejście na czwarte piętro po spacerze z Buką- nie wspominam.
ale robię to wszystko. Muszę. Muszę wrócić do stanu, kiedy to były rzeczy, które robiłam w międzyczasie naprawdę poważnych obowiązków i nawet tego nie zauważałam.
Teraz obowiązkiem jest dla mnie umycie zębów.

Czasami nie mam siły pójść się wysikać i leżę na łóżku przez trzy godziny.
he, nie zdziwię się, jak nadejdzie dzień kiedy się zsikam w majtki, po prostu. wielkie mi rzeczy. ph.

To wszystko zapewne brzmi niepokojąco, ale mnie cieszy. W końcu to się stało. Byłam wcześniej przerażająco nieśmiertelna, a póki nie mogłam umrzeć- bawiłam się i bawiłam. Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Właściwie to modliłam się o upadek, żeby w końcu przestać. I oto, jest. Dziękuję. Bo ja nie mam sił się bawić. Dzięki temu przeżyję, wiem to. Nie mam sił nie płakać. Nie mam sił palić papierosów, pić kawy, i kurwa, co najbardziej swego czasu by mnie zawstydzało, a teraz wcale tak nie jest- marzę o tym, żeby Ktoś mnie przytulił. Na samą myśl chce mi się płakać. Bardzo tego potrzebuję. Przestałam być nieśmiertelna. Już nigdy nie chcę być zbyt silna, zbyt pewna, zbyt samowystarczalna.

ja już nie chcę wstydzić się łez.
cieszę się, że one znowu we mnie są.
i przepraszam Was za to, bo wiem, że nie jesteście do tego przyzwyczajeni.

apropo sikania- tak jak napisałam wcześniej: nie mam siły iść. ehh

Archiwum bloga