poniedziałek, 3 sierpnia 2015

No i co no i pstro. Dziecko, tak jak obiecywało- żyje i ma zamiar tego postanowienia się trzymać. I to twardo. Lubię wstawać rano, lubię słuchać ptaszków, owadów i innych takich, małych ale głośnych. Ale nie krzyczących a nawołujących. Do rozpłodu, no bo jak, inaczej się tego nie da nazwać.
Spotkanie na szczycie, było, trwało. Całkiem przyjemne, odrywająca od znojów dni codziennych inicjatywa. Ciekawe postacie. Nie powiem, że nie. Cierpliwe, ale miejscami nadgorliwe, tego też im nie odejmę. Wolę nie wiedzieć co myślą o mnie. nawet jakbym mogła się tego dowiedzieć w tajemniczy sposób, to jakoś nie chcę. Bo i na co mi ta wiedza. Dla mnie było sympatycznie. To istotne. Tak to zapamiętam. I coś czuję, że jeszcze jakoś tam się spotkamy, gdzieś tam. Niekoniecznie na końcu drogi. Fajnie  i dziękuję. Za obecność, za dużo ciepła, uwagi i wysłuchania.
teraz czas przyszedł żeby się pożegnać, wrócić do struktury zatutyłowanej :normalność i przyszedł też czas, żeby tej normalności wcale się nie bać. Bo uwierzcie, nie ma nic lepszego. ohoho

Archiwum bloga