niby z książkami to możesz, ale co już przeczytałeś to twoje i kolejne doświadczenia nie będą te same. możliwe, że i lepsze, że odkryjesz drugie, siódme dno, wcześniej tobie niedostępne i jakoś przez ciebie pominięte. ale to już nie będzie TO dno. a tobie może akurat własnie to TO się spodobało najmocniej, i chociaż będzie jakby gorsze niż to kolejne TO to za TAMTYM TYM będziesz tęsknić.
bo nie wiem jak Wy, ale ja nie zawsze lubię więcej, lepiej, mocniej.
są po prostu rzeczy, które lubię bo tak i już, i nie zamierzam ich wymieniać, chociażby i na te, które będą dla mnie odpowiedniejsze.
ja sama jakaś najepsza nie jestem, a pewnie i bym mogła- być tą najlepszą możliwą mną, ale nie wiem według czyjej skali miałabym się organizować na tę super mnie, pomijając- gdybym bardzo chciała, to bym była. i już.
ale nie chcę. bo lubię siebie taką jaka jestem.
i tylu już mi mówiło, że ze mną jest coś nie tak, że mam się leczyć, że jestem chora, niekoniecznie na ciele, raczej na duszy czy na mózgu, słyszałam też nie jeden ani nie dwa razy, że żyję źle, i że popełniam błąd za błędem. i że taka ładna, a tak brzydko mówi! oh.
i mam dla tych owakich poradę, prosto z mojego nadgniłego, poszarpanego serca:
jebcie się.
elo.
