Domy, w których nie ma kawy są jakieś zboczone. Takie nieludzkie, jakby nikt w nich nie mieszkał. Tak jak niepicie kawy jestem jeszcze w stanie pojąć (ale resztkami sił i to ledwo mieści się w możliwościach mojego pojmowania świata), tak już samo nie posiadanie tego napoju chociażby jako poczęstunku dla gości- jest karygodne. Nawet jeżeli gości raczej mniej niż więcej, ZAWSZE mogą się przytrafić. Chociażby ci niechciani. Nawet największy samotnik może mieć wpadkę pt. "pęknięta rura" i po przyjeździe fachowca, pierwszym co pada z ust właściciela domu od dziurawej rury, nawet przed "dzień dobry" powinno być zwyczajowe: "kawa czy herbata?" no szlag.
Nie wymagam wiele od życia, ale mam pewne potrzeby, które niezrealizowane, zaniedbane doprowadzają mnie do furii. A wiemy przecież dobrze, że Ewuni nie powinno się denerwować.
Dziś pogoda powala na kolana. Jest szarawo, ale ciepło, letko chłodnawo. Świeżo. Amamamama. Życie. Piękno. AHHHHHHH.
No i dużo dzisiaj do zrobienia. Lubię to. Dziecko będzie żyło!