środa, 13 maja 2015

Dzisiaj był dobry dzień. Chociaż "był" sugeruje, że dzień albo już się skończył albo w tym przypadku- chyli się ku końcowi. A on właściwie dopiero się zaczyna. Więc: dzisiejsze zobowiązania wypełniłam z należytą starannością i odniosłam same sukcesy. Tj. zrobiłam co miałam zrobić. I żyję. No ale czy taka rozlana notka nie wydaje się świadczyć o tym jak się naharowałam? Więcej słów równa się więcej pracy. O. To ja dużo pracuję. Zawsze.
Nowe biznesy w zasięgu wzroku, nowe wyzwania i nowe pieniądze. Trzeba po nie sięgnąć. Nachylę się i wyciągnę ramię zakończone sprawnym chwytakiem. Koniec biedowania. Zaszalałam i miesiąc gnuśniałam na poczet nie tyle niczego co boskiego czillałtu. Ale czas zadbać o wyposażenie kieszeni i jamy ustnej. Czas trochę zejść z tonu i popracować. Okej, jestem na to gotowa. Psychicznie i powoli fizycznie.


Ezoteryczny Poznań.
Miastem żądzi mafia.
A mafia to my, to już każdy wie.



Archiwum bloga