niedziela, 10 maja 2015

Na start i na nowo do biegu, bo przecież jest poniedziałek a poniedziałek symbolizuje początek. Początek końca, bo początek pracy, szkoły i innych treli moreli.
Dajemy się temu zwariować i biegniemy jak tylko usłyszymy dźwięk wystrzału czyli w obecnych czasach ten cholerny, komórkowy budzik.
chociażby te dzwonki były jakieś przyjemne albo zabawne
a tu przeklęte
pac pac pac
Wstawać, inni już biegną.
Ale buntując się przeciwko systemowi jedyne co osiągniemy to pusty brzuch i brudny tyłek.
Rebelem trzeba umieć być i trzeba to robić rozsądnie.
Rebel może se być głośny, zbuntowany, może też się wygłupiać po cichu, ale jego obowiązkiem wobec samego siebie jest bycie rozsądnym.
Na chwilę straciłam kontrolę nad moją buńczucznością. teraz wracam na odpowiednie tory. Może nie zostanę od razu wzorowym obywatelem, ale co się postaram to moje.
Będę chwilę najnormalniejszą postacią samej siebie.
Zaczynając nie od jutra a od dzisiaj.
Zresztą, mając 5 złotych w portfelu na nienormalność pozwolić sobie nie mogę.

Kocham ten stan
ze sobą sam na sam.

:d

Archiwum bloga