poniedziałek, 25 maja 2015

Lubię zakochanych ludzi. Są wtedy tacy rumiani, głupkowaci i chichoczący niby bez powodu. No ale przecież z powodem i to z jak najlepszym! No bo to z miłości te chichy się biorą! Szczególnie mocno lubię, kiedy tymi zakochanymi ludźmi są moi przyjaciele. Bo dawno ich takimi nie widziałam a to się zaczyna na nowo zdarzać. Taśmowo czy hurtowo, ale leci. I oczy się im świecą i są podejrzanie mili. Jedyne co mi się nie podoba to to, że ich nagle mniej dla mnie. No bo więcej dla tych nowych, tak zwanych Obiektów do kochania. Ale ja już to rozumiem zbyt dobrze, nauczyłam się z tym żyć i to tolerować. Już nie jestem zazdrosna ani o to zakochanie ani o Obiekty. Raczej się raduję, winszuję i życzę żeby te efekty trwały jak najdłużej tylko się da. A ja się schowam na ten czas, nie będę żądała uwagi dla siebie, wręcz będę wypychać do tej miłości. Bo miłość, moi Drodzy to nie taka łatwa sprawa. I jak już trafi to niech nie odpuszcza. Ja umiem kochać nie odejmując czasu moim przyjaciołom, ale to chyba jakaś taka umiejętność rzadko spotykana. Możliwe, że to cecha wybrańców. Hyh. Ale nie każdy tak musi umieć, może nawet nie powinien. Bo miłość jest lepsza niż przyjaźń. Teraz to widzę. Widzę to w ich oczach i ciągłych wzdychaniach. Fajnie. Fajnie.

ps. a ja to lubię politykę.
i nie lubię dopalaczy.
i co mi z jednego i z drugiego przyjdzie? może coś.

Archiwum bloga