czwartek, 28 maja 2015

liczymy od nowa. mamy sześć dni. sześć długo krótkich dni, które przeżyłam i zaczynam mieć energię. ale co. ale nic. bo pomysły złe się pojawiają w tej mojej cholernej głowie. już wolałabym żeby była pusta. i boję się piątku, boję się, że piątek będzie trwał do czwartku ale nie wiem czy nastepnego czy któregośtam. i boję się soboty i niedzieli i poniedziałku. boję się każdego dnia. boję się szczególnie mocno dnia dzisiejszego. bo dzisiaj jest dzisiaj. zrobiłam co miałam zrobić w 90% na dzisiejszy dzień i obawiam się, że jak dojdę o 19stej do 100% to mi odwali. a bardzo, bardzo tego nie chcę. i bardzo też chcę.
już mnie wszystko tak nie wkurza.
już myślę
juz nie mam balkonów pod oczami większych niż dziury po meteorytach na poznańskim morasku
już nie nie jem
ale co
ale nic
kiedy chcę to 'już' sobie wyrwać. to nie jest łatwe, tyle wam powiem. to jest bardzo trudne.
bardzo trudno walczyć ciągle ze sobą. bardzo trudno jest mieć myśli, które nad tobą panują. bardzo trudno jest w ogóle myśleć. myślenie jest cięzkie i złe.


Archiwum bloga