poniedziałek, 25 maja 2015

Jeżeli myślisz, że jesteś jedyną osobą, która rości sobie do mnie prawo, gnębi mnie, nęka, nagabuję, wypytuje, rozlicza z mojego czasu, zmusza do obietnic, wymaga ode mnie tłumaczeń i wiele wiele innych gówien- to się mylisz. Takich jak ty jest sporo. Tuzin, jak Boga kocham. I ja nie wiem jakim prawem wy w ogóle sie pojawiacie w moim życiu. Nie wiem jakim prawem żądacie żebym tłumaczyła się z każdego dnia kiedy milczę i nic do was nie mówię. Jakim prawem zamiast zadzwonić do mnie: nieważne, raz, drugi, trzeci- do skutku (skoro jakoby tak wam zależy): napiszecie kilka smsów i wielce się obrażacie  kiedy na nie nie odpiszę. Jakim prawem w ogóle wymagacie ode mnie jakichkolwiek aktywności w waszym kierunku, skoro ja ledwo żyłam przez pewien czas i to doprawdy świadczy o waszym debiliźmie. Nie mam już sił na te cholerne oskarżające wiadomości. Czy wy wymagacie ode mnie przeprosin?
Przeoprosin za co?
Za to, że ledwo żyłam i wypadło mi wiele, wiele miesięcy w życiu?
Mam przeprosić za to, że miałąm was w dupie w tym czasie?
A może wy mnie przeprosicie, za to, że potrafiliście tylko żądać, właściwie nie mając do tego żadnego prawa, potrafiliście tylko mnie dodatkowo zadręczać a nigdy nic mi nie daliście? Zmuszać do jakiś chorych obietnic, chociaż wiedzieliście, ze nic z tego nie będzie. Zamiast dac mi coś, to wy chcieliście mnie gdzieć ciągać. Zmuszaliście mnie wiecznie do kłamania, tylko po to żeby później móc się obrazić i zwracać na siebie moją uwagę.
Której nie dostaliście.
I nie dostaniecie.
Przeprośćcie mnie za to, że w o ogóle byliście.
Ja się do was już nie odezwę. Przemyślcie to, wyciągnijcie naukę i wnioski na przyszłość, może kolejne relacje w życiu uda wam się lepiej budować.
Ale mam wskazówkę- kiedy ktoś ledwo sobie radzi ze sobą, niekoniecznie musicie mu pomagać. Oczywiście. Ale nie zawracajcie mu dupy.
Bo jedyne co udowodnicie i to nie tej osobie a sobie, to to, że jesteście puści, głupi i nic nie warci.
Jeżeli myślicie, że jesteście tak wspaniali, że  wygracie swoim blichtrem z czyimiś demonami, to chuj wam w dupę.

Nara.

Archiwum bloga