wtorek, 12 maja 2015

To wcale nie jest tak, że mi sprawia jakąs hiper przyjemność mówienie do mojej Mamy i wtrącanie w trakcie zdań do niej skierowanych słowa  zaczynającego się na "k" kończącego się na "a" i jeszcze liżącego w międzyczasie "w". Ale czasami ludzie sami się proszą. I dostają. A póniej wszystkim jest źle. I nagle już niewiadomo kto jest ofiarą a kto jest napastnikiem i czy w ogóle można to w ten sposób podzilieć. Bo ja coś czuję, że wszyscy jesteśmy ofiarami wszystkich i wszyscy jesteśmy gwałcicielami wszystkich. Takie czasy. Kiedy kogoś prowokujesz dostajesz po mordzie. To tylko kwestia czasu. Jednego wkurzysz w sekundę, albo nawet zanim w ogóle zaczniesz go denerwować, drugiego po trzech minutach a tego dwunastego po roku. Każdy ma swoje limity. Wkurzyć się nie da  tylko osoby, która  stosunek do ciebie ma co najmniej analny. Życzę sobie, żeby moja rodzina przestała mnie celowo wkurzać. Bo i owszem, swoje za uszami mam, ale nie jestem złą osobą. A kiedyś kogoś zabiję jak tak dalej pójdzie. I to nie będzie moja wina. Ja już wiem jak działa ta cała zabawa pt: "uzależniony i współuzależniony". Dajcie mi święty spokój.


Archiwum bloga