sobota, 24 stycznia 2015

https://www.youtube.com/watch?v=jJBS5DWKDug

Moje Kochane, Najdroższe Potwory.
Tak jak Was kocham tak bardzo Was nienawidzę i tak bardzo jak Was potrzebuję tak bardzo się Was boję. I wy boicie się mnie. Boimy się siebie nawzajem bo boimy się siebie razem. Dajemy sobie dużo ale dużo sobie zabieramy. Umieramy razem. I nie wiem, czy potrafimy jeszcze razem kreować, iść do przodu, żyć. Lękam się, że potrafimy już tylko się krzywdzić. I mam wątpliwości czy będziemy umieli z tym wygrać. Każde z nas musi mieć odpowiednio dużo siły a i razem, jako wspólnota musimy być potężni. paradoksalnie, chyba póki co, jesteśmy silniejsi osobno. A przecież zamierzeniem powstawania grup jest zapewnienie jednostkom je tworzącym dodatkowej mocy i energii. My tymczasem działamy dysfunkcyjnie jako formacja. Zamiast dawać, zabieramy. I najgorsze, że odnajdujemy dziką przyjemność w tym wspólnym spadaniu. Lubimy umierać razem i robimy to oficjalnie na naszych oczach. Pozwalamy sobie na to. Życzymy sobie nawzajem dobrze, ale boimy się wypuścić kogoś z nas z powrotem do świata realności bo wiemy, że w ten sposób się stracimy. Wolimy więc umierać razem niż pozwolić komuś żyć. Boję się o nas wszystkich razem wziętych i każdego z osobna. Ja już wiem co muszę zrobić żeby przeżyć. Ale jest to tożsame z porzuceniem Was. Nie wiem czy potrafię. Nie chcę być zdrajcą. I nie chcę być samotna. Bo owszem, przeżyję, ale co to za życie w samotności? Czy nie lepiej się staczać ale z Wami?

Musicie mi wybaczyć, ale chociaż spróbuję się wycofać na kilka metrów. To już nie jest walka ze mną, z moimi demonami, to zaczęła być walka z Wami. Nie tak to powinno wyglądać. Powinniśmy walczyć razem, ramię w ramię ze światem, ale nie ze sobą. To poszło w złą stronę, zbłądziliśmy, jak dzieci, którymi, kurwa mać, nadal jesteśmy. Mamy po 30 ści lat, a jesteśmy dziećmi. Zagubionymi, niezdolnymi do normalnego funkcjonowania, niezaradnymi. Takimi zabawnymi, głośnymi, kolorowymi, wyszczekanymi, uwielbianymi przez tłumy, brylującymi na spotkaniach towarzyskich. Umieramy wśród tłumu, a ten nam na to pozwala, bo naszą największą wartośćia jest to, że robimy wszystko to, na co inni nie mają ich zdaniem odwagi, moim już teraz- głupoty. Oni marzą o złych rzeczach, jednak są zbyt mądrzy żeby je realizować. Bo cena, jaką przychodzi zapłacić za głupotę jest zbyt wysoka. Teraz to wiem. Wrócę po Was jak sama się zorganizuję.
Jeżeli się zorganizuję, ale- zamierzam.

Archiwum bloga