środa, 28 stycznia 2015

Oho!
https://m.youtube.com/?gl=PL&hl=pl
To w temacie.
Ogarniam sie i do pracy rodacy. Pieniadz lezy na ziemi ale trzeba sie nad nim pochylic i go podniesc. Na szczescie jeszcze mi nic w plecach nie szczyka. Bo jak zacznie to nastanie glod i marazm. Jestem w ruchu, w biegu, pochlonieta calkowicie swoimi sprawami, a czas mija. Jego mijanie dziala na moja korzysc. Po prostu zapominam. Pewne sprawy umieraja smiercia naturalna. Przykre to ale i wybawiajace. W tej przykrosci odnajduje spokoj. Bo bedac szczera sama ze soba : wiem, ze to wszystko w pewnym momencie wymknelo sie spod kontroli, zaczelo zyc wlasnym zyciem i poszlo w bardzo, bardzo zla strone. Dobrze wiec. Przyjelam do wiadomosci, z zalem bo z zalem i wychodze z tego. Jeszcze nie jestem tym kim chce byc, jeszcze sa we mnie ewmocje, ktorych sobie nie zycze i w prezencie dla Ciebie mocno staram sie je zabic. Ukrecic leb. A Ty, co najgorsze, mi w tym sukcesywnie pomagasz. Dziekuje Tobie w Twoim imieniu. Bedzie zyc! - krzyczy pan doktor. Bo bedzie. Przyjdzie dzien, ze nie zostanie z tego juz nic. Garstka wspomnien i zapachow. Dobrze, dobrze, dobrze.
Milego dnia!

Archiwum bloga